Wśród krytyków tych dzieł znalazł się premier John Howard, zdenerwowany faktem, że wystawia się je w państwowej galerii sztuki w Sydney. "Obrażają one uczucia religijne wielu Australijczyków, którzy nie chcą, by z ich pieniędzy opłacano ich pokazywanie" - tłumaczył.

"Dotknięto drażliwego tematu" - problem dostrzegł sam przewodniczący rady sędziowskiej konkursu, wielebny Rod Pattenden. "Zbyt często traktujemy coś jako sztukę wyłącznie na podstawie siły, z jaką może szokować, w bardzo niedojrzały zresztą sposób" - dodał.

Luke Sullivan, artysta odpowiedzialny za figurę Matki Boskiej, odpiera zarzuty. "Nie chodzi o to, by reagować szokiem, a o to, by zacząć zadawać pytania i zastanawiać się nad ceną, jaką za ochronę <czystości> płacą kobiety w islamie" - tłumaczy.