Dziennik Gazeta Prawana logo

Po polsku ukazała się nowa powieść Haruki Murakamiego

21 listopada 2007, 16:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Haruki Murakami znów napisał książkę, której pozytywnymi bohaterami są indywidualiści szukający własnego sposobu na życie, wbrew zwyczajom i tradycji. I znów wyszło mu wielowymiarowe dzieło - pisze DZIENNIK.

Nastolatka Mari Asai zabija czas w całodobowej restauracji, przetrawiając podjęcie ważnej życiowej decyzji. Postanowienie o podobnym ciężarze podjął Tetsuya Takahashi, student prawa i puzonista jazzowy. Oboje cierpią na chorobę sierocą. Dziewczyna czuje się gorszym dzieckiem swoich rodziców, którzy faworyzują jej piękną siostrę Erin. Chłopak pochodzi z rozbitej rodziny - wcześnie odumarła go matka, zaś ojciec kryminalista nie interesował się synem. Niespodziewane spotkanie w Denny’s, nocna rozmowa i włóczęga po Tokio prawdopodobnie będzie dla tych dwojga punktem zwrotnym w biografii. Prawdopodobnie, bo Murakami robi wszystko, żeby czytelnikowi od początku do końca towarzyszyło poczucie tajemnicy. Fabuła jest polifoniczna, każdy rozdział ma innego bohatera i autonomiczną anegdotę.

Losy wszystkich w pewnym momencie się przetną. Mari trafi do love hotelu, gdzie będzie tłumaczką pobitej chińskiej prostytutki. Sprawcą był Shirakawa, typowy sariman, oddany korporacji pracoholik wracający do domu tylko po to, żeby się wyspać. Ktoś, kim za dwadzieścia lat zostałby Tetsuya, gdyby (prawdopodobnie) nie wybrał innej drogi.

Pogrążona we śpiączce Erin wydaje się być nie tylko mrocznym przedmiotem jego pożądania, ale także figurą hikikomori. Tak jak kilka milionów wychowanych w duchu kolektywizmu Japończyków Erin cierpi (prawdopodobnie) na społeczną neurozę i izoluje się od świata.

Młodzi bohaterowie "Po zmierzchu" to "nowi Japończycy", którzy przyszli na świat w czasach wypracowanego przez rodziców dobrobytu. Dobrobytu mniemanego, bo okupionego epidemią chorób cywilizacyjnych i nietrwałego, nieodpornego na kryzys gospodarczy. Pisarz demaskuje ten dobrobyt przede wszystkim w sensie ontologicznym. Jego bohaterowie szukają własnej drogi i kontestują światopoglądową ciasnotę kolektywizmu, który prowadzi do duchowego karoshi.

Murakami jest genialnym storytellerem, łączy poetykę thrillera, powiastki filozoficznej, kryminału i love story. Nie mam nic przeciwko temu, jeśli ktoś odnajdzie w "Po zmierzchu" romans, ale pod warunkiem, że egzystencjalny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj