Jeśli jednak ktoś chciałby wniknąć w świat psychoanalitycznej interpretacji filmu, unikając jednocześnie żmudnej pracy przyswajania sobie jej teoretycznych niuansów, otrzymał właśnie niepowtarzalną szansę. "Zboczona historia kina" to zrealizowany w 2006 roku przez Sophie Fiennes film, którego podtytuł mógłby brzmieć: "najkrótsze wprowadzenie do Żiżka". Filozof wykłada w nim w możliwie najbardziej przystępny sposób swoje podstawowe koncepty na temat sztuki filmowej i prezentuje najogólniejsze zasady teorii psychoanalitycznej, podaje przykłady, ilustruje swoje interpretacje fragmentami filmów od "Dyktatora" Chaplina do "Mulholland Drive" Lyncha.

Rozmach skojarzeń i analiz Żiżka idzie w parze z ciekawym zabiegiem realizacyjnym. Film nie tylko przywołuje słynne sceny z historii kina, ale także inscenizuje je na nowo, umieszczając głównego bohatera filmu w znanych wszystkim dekoracjach. Odwiedzamy wraz z Żiżkiem słynną piwnicę domu Normana Batesa z "Psychozy" Hitchcocka czy pokój hotelowy, gdzie bohater "Rozmowy" Coppoli zostaje świadkiem morderstwa. W sumie prawie trzygodzinny "seans teoretyczny" - bo tak chyba można by najlepiej oddać specyfikę filmu Fiennes - to naprawdę wspaniała lekcja kina i myślenia

Na czym polega jednak główna myśl rozważań filozofa nad sztuką filmową? "Kino jest czymś skrajnie sztucznym. Nie daje nam tego, czego pożądamy, ale uczy nas, jak pożądać" - stwierdza Żiżek na samym początku pierwszej części filmu. Zgodnie z Lacanowską zasadą to, co najbardziej ukryte i najbardziej wstydliwe, jest zawsze widoczne na wierzchu. Aby dowiedzieć się o sobie czegoś najbardziej skrytego, wystarczy dokładnie przyjrzeć się powierzchni. Taką czytelną powierzchnią, na której widać wszystkie tajemnice naszego pragnienia, jest dla Żiżka kino. Patrząc na nie z właściwej perspektywy, możemy dostrzec, w jaki sposób kultura uczy nas pożądać, jak porządkuje nasze pragnienie i jak nim gospodaruje.

Pierwszym etapem wtajemniczenia w psychoanalityczną lekturę kina jest według Żiżka zniesienie podziału na rzeczywistość i fikcję. Właśnie filmy najlepiej ilustrują przekonanie Lacana, że fikcja i rzeczywistość nie są przeciwieństwami, ponieważ właśnie poprzez różnorakie fikcje, rojenia, halucynacje lub lęki nadajemy rzeczywistości sens i porządkujemy ją w taki sposób, by odpowiadała naszym oczekiwaniom. Kino jest wielkim rezerwuarem fikcji i obrazów, za pomocą których odnosimy się do rzeczywistości, łączymy jej różnorakie elementy w jedną całość. Kino nie odwzorowuje rzeczywistości ani nie zasłania jej, lecz w dosłownym sensie wytwarza rzeczywistość. Jak uczy nas psychoanaliza, nie ma innej rzeczywistości poza rzeczywistością naszych pragnień.

Stosunek między kinem i pragnieniem jest jednak dość paradoksalny. Z jednej strony kino jest sztucznym narzędziem do jego rozbudzania i porządkowania. Uczy nas, jak pożądać i czego pożądać. Z drugiej zaś stanowi ono miejsce bezkolizyjnego kontaktu z tym wymiarem naszego pragnienia, którego najczęściej nie potrafimy zaakceptować.

Gdy jakieś doświadczenie jest zbyt traumatyczne, zbyt silne albo zbyt przepełnione rozkoszą, aby w ogóle móc je przeżyć - mówi Żiżek - musimy nadać mu fikcyjny charakter. Magia kina polega więc na tym, że umożliwia nam ono przeżywanie tego, czego w "normalnym" życiu nie możemy przeżyć, nie tracąc poczucia porządku i bezpieczeństwa. Dzięki filmom konfrontujemy się z najbardziej mrocznymi zakamarkami naszych popędów, zachowując jednocześnie poczucie stabilności i zakorzenienia w świecie. Jak stwierdza w pewnym momencie Żiżek: "kino jednocześnie wzmaga pragnienie, gra z pragnieniem i trzyma je w bezpiecznym dystansie".

Najlepiej ilustrują ten fakt horrory, w których przerażające postaci, mroczne zjawy i drastyczne sceny mają przekonać nas, że "obcy" jest kimś na zewnątrz, kto w wyjątkowych sytuacjach nawiedza nasz w gruncie rzeczy uporządkowany i pogodny świat. Tymczasem to my sami jesteśmy "obcymi". To w nas drzemią ciemne moce i kłębią się destrukcyjne popędy. Tę podstawową prawdę psychoanalizy kino ilustruje jednak w formie zniekształconej i odwróconej. Dlatego też odbiór kina, jaki proponuje Żiżek, musi znaleźć właściwą równowagę między fascynacją światem filmowej fikcji, która umożliwia postrzeganie rzeczywistości, oraz podejrzliwością, która każe śledzić jej zniekształcenia i ideologizację.

Dlatego też "Zboczona historia kina" jest nie tylko wciągającą i inspirującą lekcją psychoanalitycznego spojrzenia na sztukę filmową, nauką spojrzenia, w którym można dostrzec ukryte symptomy mrocznego wymiaru naszej psychiki. Opowieści Żiżka - pełne anegdot, dygresji i wywrotowych interpretacji - są w gruncie rzeczy rodzajem wstępu do poważnej krytyki współczesnej kultury, pytaniem o granice możliwego kompromisu z rzeczywistością - uporządkowaną przez różnorakie fikcje i fantazje, ale także poddaną ideologicznym zniekształceniom.

Każdy, kto chce nauczyć się tej lekcji w pełnym wymiarze, musi więc zastanowić się nad tym, jaki jest związek uroczego pana, którego opowieści o "mrocznych przedmiotach pożądania" tak wszyscy lubimy, z budzącym bojaźń i drżenie autorem "Rewolucji u bram", starającym się przemyśleć możliwość radykalnej społecznej zmiany. Film Sophie Fiennes oczywiście nie daje na to pytanie żadnej gotowej odpowiedzi. Niemniej jednak może stać się pierwszym krokiem nie tylko do lepszego i ciekawszego odczytywania kina, ale także pomocą w zrozumieniu zamierzeń i celów innych tekstów słoweńskiego filozofa.

Tak jak kino pozwala bezpiecznie przeżyć traumę, tak też "Zboczona historia kina" w lekkiej i zabawnej formie prezentuje nam zarys problemów, których przemyślenie jest dla Żiżka kluczowym i nieubłaganym zadaniem współczesności.