Dziennik.plKultura

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Irańczycy nakręcili własną wersję "Pasji"

2008-01-14 | Ostatnia aktualizacja: 18:08 | Komentarze: 1 | skomentuj

"Jezus, duch boży" - taki tytuł nosi film, który wchodzi jednocześnie na ekrany irańskich kin i będzie pokazywany w postaci serialu w tamtejszej telewizji. Obraz prezentuje zislamizowaną wersję życia Chrystusa. Taką, która jest wygodna dla władz w Teheranie - pisze DZIENNIK.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

W wyprodukowanej w Iranie biblijnej epopei wyreżyserowanej przez Nadera Talebzadeha, jeden z najbardziej znanych tamtejszych aktorów Ahmad Soleimani wciela się w postać "proroka Jezusa, którego zamordowali Żydzi". W filmie naucza z Koranu i wygłasza tyrady nasycone politycznymi podtekstami. Wątek uczestnictwa Rzymian w całej historii został niemal całkowicie pominięty, a na koniec filmu Jezus nie zostaje też ukrzyżowany. W finałowej scenie prosto do nieba zabiera go siwy, brodaty mężczyzna. Odtwarzający rolę Jezusa Soleimani został również ucharakteryzowany tak, aby wyglądał bardziej na Palestyńczyka niż Żyda.

Sam Talebzadeh twierdzi, że jego zamiarem było nakręcenie filmu "zdecydowanie lepszego od <Pasji> Mela Gibsona". "Widziałem to dzieło kilka razy i mogę powiedzieć, że od strony technicznej nie można mu niczego zarzucić. Podobnie, jeśli chodzi o religijne zaangażowanie jego twórcy. Szkopuł polega jednak na tym, że opowiada źle całą historię" - powiedział reżyser w wywiadzie dla branżowego magazynu "Variety".

Pytany z kolei przez dziennikarzy AFP o to, dlaczego uznaje film Gibsona za "niewłaściwie nakręcony" Talebzadech odpowiada krótko: "Według islamu Jezus był prorokiem, a nie synem Boga. Nie wierzymy również w to, że został ukrzyżowany i zmartwychwstał. Chcemy przekazać tę prawdę chrześcijanom. A ja traktuję mój film jak misję, która ma im to uświadomić".

Pod koniec zeszłego roku reżyser irańskiej wersji życia Jezusa pojechał do posiadłości Mela Gibsona w Malibu w Kalifornii z kopią swojego filmu w kieszeni, aby zaprezentować ją producentowi "Pasji". "Pech chciał, że była akurat niedziela i ochrona przy bramie powiedziała mi, że pan Gibson jest w kościele. Zostawiłem więc dla niego przesyłkę z filmem i krótki liścik. Obiecano mi, że zostanie dostarczona. Tak się chyba jednak nie stało. A szkoda" - żali się w reżyser w wywiadzie dla "Variety".

"Jezus, duch boży" jest największą produkcją w historii irańskiej kinematografii. W filmie wystąpiło tysiące aktorów i statystów, a jego budżet wyniósł około 50 mln dolarów. Honorowy patronat nad dziełem objął osobiście prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad. Wyłożył również na jego realizację spore fundusze z państwowej kasy i na pewnym etapie wziął udział w tworzeniu scenariusza, uzgadniając z Talebzadehem religijno-polityczne aspekty kluczowych scen.

Robert Zawitkowski
Źródło: Dziennik.pl
Wypowiedzi: 1
  • ~Matador2010-08-14 23:22

    Chcialbym zobaczyć ten film. widzialem duzo o jezusie , ale produkkcji zachodniej.dlaczego nam wolno oglądać filmy amerykanskie ,a nie wolno irańskich?Filmy amerykańskie nas otumaniają.Trzeba ten film sprowadzić do Polski.

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zaufaj ekspertom i
schudnij skutecznie.
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«