Czy biblioteki internetowe mogą publikować, co chcą? Czy obowiązuje je prawo autorskie? Jak najbardziej. Udostępnianie książek w wersji cyfrowej traktowane jest jak normalna publikacja. Nie można tekstów publicznie prezentować, zanim nie skończy się okres ochrony prawem autorskim. W związku z tym wiele znanych dzieł wybitnych autorów ciągle w sieci nie istnieje. Bo czas ochrony został ustalony na 70 lat od śmierci autora.

Ale już od stycznia tego roku można legalnie udostępnić w bibliotece dzieła autorów zmarłych w roku 1937. Wśród nich jest Bolesław Leśmian, ale także Andrzej Strug ("Dzieje jednego pocisku”,„Ludzie podziemni”), Zbigniew Uniłowski ("Wspólny pokój”) czy H.P. Lovecraft ("W Górach Szaleństwa”).

Oczywiście, teksty Leśmiana były także wcześniej szeroko dostępne w internecie, tyle, że nielegalnie. Działające zgodnie z prawem biblioteki cyfrowe, takie jak Wolne Lektury czy Polona nie miały wcześniej możliwości zapewniania czytelnikom dostępu do sprawdzonych, zredagowanych i opatrzonych krytycznym komentarzem tekstów.

Dlatego dziś w Bibliotece Narodowej spotkają się bibliotekarze, by świętować przejście Leśmiana do tzw. domeny publicznej. Domena publiczna to wspólny zasób utworów nieobjętych prawem autorskim, z których każdy może korzystać legalnie i bez przeszkód.

W działalności bibliotek cyfrowych domena publiczna jest absolutnie kluczowa. Obecnie w Polsce działa 18 bibliotek cyfrowych afiliowanych przy tradycyjnych bibliotekach. Do tego dochodzą niezliczone inicjatywy społeczne, takie jak realizowana przez Fundację Nowoczesna Polska szkolna biblioteka Wolne Lektury czy powiązana z Wikipedią, bardzo rozbudowana biblioteka Wikiźródła. Żadna z tych instytucji nie ma prawa publikacji dzieł spoza domeny publicznej, co praktycznie uniemożliwia udostępnianie całej literatury współczesnej.

Ale sprawa udostępniania dzieł tych autorów nie dotyczy tylko i wyłącznie bibliotek internetowych - bo teraz każdy może legalnie wykorzystywać utwory autorów zmarłych przed rokiem 1937.

Oczywiście, w naszych czasach narzędziem najbardziej efektywnym jest internet i komputer. Czytanie na ekranie nie jest, co prawda, tak wygodne, jak czytanie na papierze, ale bardzo często dotarcie do książki papierowej jest niemożliwe bądź utrudnione. Zwłaszcza w szkołach, w których egzemplarzy, np. lektur jest niewiele. A jeżeli są, to bywają opatrzone starymi i nieciekawymi już komentarzami. W sieci można zamieszczać zarówno dzieła, jak i najnowsze komentarze. Najciekawszych autorów.

Jarosław Lipszyc