Nowy Jork jako tło i jako główny temat pojawia się w niezliczonych filmach, powieściach, piosenkach i wierszach. Jego obraz utrwalił się w pamięci i wyobraźni nawet tych, którzy nigdy w Wielkim Mieście nie byli, a poznali je wyłącznie za pośrednictwem filmów Woody’ego Allena, prozy Paula Austera czy wierszy Franka O’Hary. Wśród tych wybitnych nowojorczyków opiewających, krytykujących i nieustannie portretujących zmieniający się wygląd i charakter ich miasta nie sposób pominąć Willa Eisnera i jego rozgrywających się w Nowym Jorku powieści graficznych.

Do rąk polskiego czytelnika trafił już zbiór "Umowa z Bogiem" dokumentujący życie żydowskich emigrantów w ubogich czynszówkach Bronksu, stawiany w jednym rzędzie z powieściami Philipa Rotha czy Saula Bellowa. Teraz nadeszła pora na kolejne wielkie dzieło - "Nowy Jork. Życie w wielkim mieście”. Podobnie jak poprzedni tom jest to zbiór złożony z kilku mniejszych całości zatytułowanych: "Nowy Jork", "Budynek", "Notatki o ludziach z miasta" oraz "Niewidzialni ludzie".

Poszczególne nowele powstawały na przestrzeni całej dekady, głównie w latach 80. i na początku 90., ale łączy je miejsce akcji - Manhattan - oraz próba uchwycenia prawdziwego ducha miasta, esencji miejskości i rozłożenia na czynniki pierwsze jej części składowych.

Eisner nie przedstawia dumnej miejskiej panoramy, lecz podbrzusze miasta widziane z perspektywy, jak sam pisze, "szczelin w chodnikach". Jako przewodnik omija turystyczne atrakcje i prowadzi nas osobistym szlakiem przez schody czynszówek, zatłoczone wagony metra, cuchnące śmietniki, zakorkowane ulice, obskurne mieszkania, okna wychodzące na ściany budynków, hałaśliwe sąsiedztwa.

Taki mozaikowy sposób portretowania miasta przypomina nieco "Rzym" Felliniego z jego impresyjnymi obrazami sznurów samochodów, nocnych wycieczek czy korytarzy metra. Jednak Eisner w swym podejściu jest zdecydowanie bardziej analityczny i swoje obserwacje prowadzi z pasją badacza, który postanowił usystematyzować życie miejskiej fauny i flory.

Nie ulega hipnotyzującemu czarowi miejskiego pędu, lecz stara się wyłowić zeń to, co charakterystyczne, definiujące lub podstawowe. Hałas, pośpiech, brak oddechu i przestrzeni, nałożone jako siatka na mapę poszczególnych ludzkich losów. Dla Eisnera nie ma w miejskiej dżungli wydarzeń zbyt drobnych czy banalnych. Nawet zwykła uliczna stłuczka może stać się przyczyną odmiany - na gorsze lub lepsze - zagmatwanych losów jej przypadkowych uczestników.

Wobec chaosu poplątanych ścieżek i wzajemnej obcości mieszkańców metropolii Eisner zachowuje chłodny dystans obserwatora, który ze szkicownikiem w dłoni przemierza doskonale znane mu okolice. Tak też siebie przedstawia w "Notatkach o ludziach z miasta" - widzimy jego postać w płaszczu, kaszkiecie i grubych okularach, jak w towarzystwie ciekawskiego kloszarda notuje zaobserwowane na ulicach zdarzenia. Od czasu do czasu ujawnia się jako urodzony satyryk, wypunktowując śmiesznostki i przywary mieszkańców Nowego Jorku.

Niekiedy odzywa się w nim twórca fantastycznych komiksów, gdy opowiada historie o duchach zaludniających stare budynki. Dzięki poetyckiej wyobraźni przedstawia metaforyczne wizje, dzięki zacięciu pisarza realisty wydobywa prawdziwe ludzkie emocje. Przede wszystkim jednak pozostaje dokumentalistą, który z jednakową bezstronnością pokazuje zarówno uroki miasta, jak i to, co w nim przerażające, brzydkie, złe i co chciałoby się w pierwszym odruchu ukryć, zamieść pod dywan.

Temu bogactwu treści "Nowego Jorku" odpowiada rozmaitość zastosowanych form komiksowych - od pojedynczych scenek czy nieruchomych plansz po większe całości fabularne. Kto jak kto, ale Will Eisner, człowiek, który odmienił oblicze medium i sprawił, że komiks wydobył się z getta podrzędnej rozrywki i został uznany przez krytyków za równoprawny gatunek sztuki, potrafi posługiwać się nim z całą maestrią.

Może właśnie dlatego, że swoje słynne powieści graficzne tworzył jako starszy pan z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem w rysowaniu komiksów superbohaterskich i edukacyjnych, potrafił nadać im tak doskonałą i niezapomnianą formę.

Poprzez rozmaite sposoby kadrowania, lekkość rysunku przy jednoczesnym zamiłowaniu do detali, umiejętne operowanie ciszą w obrazie Eisner osiąga efekt niemal całkowitej przejrzystości - medium nie stanowi bariery między tym, co przedstawione, a czytelnikiem. Jak pisze w słowie wstępnym Neil Gaiman, jest tu jeszcze "nagromadzenie niespełnionych pragnień, przegapionych miłości, czegoś uniknionego i nieuniknionego". Dzięki temu czytając "Nowy Jork", naprawdę czuje się zapachy, słyszy hałasy, zaczyna rozumieć dziwną mowę Wielkiego Miasta.