W codziennym rozkładzie zajęć Olgi Bończyk najwięcej miejsca zajmują przygotowania do "Jak oni śpiewają". Aktorka przyznaje, że zgodziła się uczestniczyć w programie z ciekawości.

"Chciałam stanąć w szranki z osobami, które naprawdę dobrze śpiewają. Od razu miałam wysoko postawioną poprzeczkę. Dzięki mojej trenerce Ani Serafińskiej odważyłam się zaśpiewać dźwięki, o których myślałam, że są poza moją skalą głosu. To fajne doświadczenie i niesamowita frajda" - opowiada nam Olga Bończyk.

Jest absolwentką wydziału wokalno-aktorskiego wrocławskiej Akademii Muzycznej. Grała w spektaklach muzycznych (m.in. w Teatrze Roma i Studio Buffo), na swoim koncie ma też kilka płyt (jedną nagrała z Dariuszem Kordkiem). A jednak podczas każdego występu w programie towarzyszy jej gigantyczna trema.

"Dzięki niej zgubiłam już parę kilogramów" - śmieje się Olga Bończyk. - "Nie denerwuję się ocenami jurorów. Chcę dobrze wypaść w oczach widzów, oczarować ich. Nie mogę pozwolić sobie na to, by wystąpić nieprzygotowana" - przyznaje.

Gotowanie dla relaksu

Gdy aktorka nie śpiewa, to... gotuje. Nie tylko na ekranie w programie "SmaczneGo", którego jest gospodynią. Również prywatnie, po powrocie do domu.

"Gotowanie to dla mnie prawdziwa przyjemność i skuteczny sposób na pozbycie się stresu. Uwielbiam w kuchni eksperymentować. Pozwalam sobie wtedy na odrobinę spontaniczności i szaleństwa" - opowiada Olga Bończyk.

Ostatnio ma zbyt mało czasu, by gotować dla siebie codziennie. Unika jednak jedzenia posiłków na mieście.

"Wolę wieczorem przyrządzić sobie coś prostego np. upiec kalafiora w sosie serowym. Lubię, gdy to, co jem współgra nie tylko z moim podniebieniem, ale i samopoczuciem" - dodaje aktorka.

Marzenia o Toskanii

Jest zajęta, ale nieprzeciążona pracą. Potrafi znaleźć równowagę między życiem zawodowym i osobistym. Każdą wolną chwilę spędza z przyjaciółmi.

"Rozmawiamy o wszystkim. Śmiejemy się i relaksujemy w swoim towarzystwie. Lubię też po przyjściu z pracy wziąć kota na kolana i zwyczajnie poczytać książkę. Nie wymyślam sobie nowych zadań: po prostu żyję i cieszę się każdą chwilą" - mówi Olga Bończyk.

O czym marzy? O roli w filmie muzycznym, gdyby ktoś zdecydował się taki nakręcić. I o domu w Toskanii, pachnącym świeżymi ziołami.

"Do Włoch chciałabym się przeprowadzić na starość. Na razie zbieram pieniądze i mam nadzieję, że za te 10, 15 lat moje marzenie się spełni" - mówi z uśmiechem aktorka.