Dziennik Gazeta Prawana logo

Szwajcarzy zamykają polskie muzeum

22 czerwca 2008, 23:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Działającemu od ponad 130 lat polskiemu muzeum w szwajcarskim Rapperswilu grozi zamknięcie - alarmuje DZIENNIK. Najstarsza tego typu placówka poza granicami kraju może przestać istnieć, bo tamtejsi mieszkańcy chcą w nim ulokować własne muzeum. W jej obronie stanęli Polacy z całego świata i polskie ministerstwo kultury, które obiecało pół milionową dotację. Losy placówki mają się rozstrzygnąć już jutro

Działalności muzeum zagraża lokalne stowarzyszenie "Pro Schloss". Jego władze od kilku tygodni silnie lobbują u władz Rapperswilu za urządzeniem muzeum miejskiego w rapperswilskim zamku, który - podniesiony z ruin przez emigrantów z powstania styczniowego - od ponad wieku jest siedzibą polskiego muzeum. Gdyby te plany udało się zrealizować, musiałoby ono poszukać sobie innego lokum. "Nie wyobrażam sobie tego" - mówi DZIENNIKOWI dyrektor muzeum Anna Buchmann. To właśnie ona rozpoczęła akcję protestacyjną w obronie placówki, którą od 1975 r. zarządza Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Szwajcarskiej.

Przygotowaną przez dyrektorkę petycję do władz Rapperswilu z prośbą o zachowanie muzeum w dawnym miejscu podpisało już dwa tysiące osób. Kolejne dziesięć tysięcy zebrał pewien mieszkający w Stanach Zjednoczonych Polak, który otworzył stronę internetową poświęconą ratowaniu muzeum.

Echa sporu o muzeum szybko odtarły też do kraju. Do obrony zbiorów w Rapperswilu włączyło się ministerstwo kultury. Wiceminister kultury Tomasz Merta w ostatni piątek pojechał do Szwajcarii i osobiście interweniował u władz miasta za pozostawieniem muzeum w dawnej siedzibie. Zdaniem Merty, szanse na to są spore, jednak decyzja w sprawie przyszłości placówki należy do radnych Rapperswilu, którzy w tej kwestii mają się zebrać jutro.

Ruiny średniowiecznego zamku w położonym na północy Szwajcarii Rapperswilu polscy emigranci wydzierżawili od lokalnych władz w 1868 r. Po trwającej kilkanaśce lat renowacji znalazła się w nim największa, liczącą ponad 100 tys. druków, biblioteka polska na emigracji. Do ogromnego zbioru książek, dokumentów i dzieł sztuki ofiarowywanych przez emigrantów dolączyła w 1895 urna z sercem Tadeusza Kościuszki. W 1927 r. część zbiorów przewieziono do Polski, jednak większość z nich spłonęła w Powstaniu Warszawskim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj