"Może to zabrzmi trochę pretensjonalnie, ale chcę, żeby moja wytwórnia wyrosła na takiego potentata sceny niezależnej jak Rough Trade czy Domino. A potem, żebyśmy istnieli na rynku na takim poziomie co najmniej przez dwadzieścia lat jak Warp" - mówi Pedro Winter, założyciel Ed Banger oraz jedna z najbardziej doświadczonych postaci we francuskim show-biznesie. W wieku 21 lat został menedżerem duetu Daft Punk i towarzyszył jego sukcesom przez 12 lat. Dostawał też propozycje zatrudnienia od czołowych przedstawicieli fali french touch - Cassiusa i Les Rhythm Digitales. W końcu postanowił zaryzykować - otworzył własną wytwórnię i zajął się wspieraniem tylko młodych francuskich twórców elektroniki. Przez pięć lat zgromadził w swoim katalogu i wypromował m.in. SebastiAn, Uffie, DJ Mehdi, przywrócił na scenę Mr Oizo (autor legendarnego "Flat Beat") oraz wykreował nową gwiazdę muzyki tanecznej - duet Justice.

Sukces artystów z Ed Banger to nie tylko kwestia sentymentu do minionej epoki Daft Punk, Cassiusa, Alex Gopher, Air, ale efekt ostatniej fali dance punka i nu rave, czyli zarażenie fanów rocka wirusem muzyki tanecznej. Moda rozpoczęła się w Nowym Jorku za sprawą grupy The Rapture oraz wspierającego ją duetu producenckiego DFA, a potem przetoczyła się przez Wyspy, sprzyjając karierze Franz Ferdinand, Bloc Party czy wreszcie Klaxons. Natomiast we Francji jako jedni z pierwszych nawiązali do niej właśnie członkowie Justice - w 2003 roku zremiksowali utwór Simian "Never Be Alone", który stał się wręcz środowiskowym hymnem "We Are Your Friends". I to właśnie zespół Gasparda Augé i Xaviera de Rosnay ze swoim brudnym brzmieniem, pociętymi rockowymi samplami, mocnym funkowym rytmem, a do tego wyrazistym wizerunkiem wkrótce stał się modelowym przykładem Ed Banger, a nawet okrzyknięto go "następcą Daft Punk".

Biorąc pod uwagę sukces ich debiutu "(Cross)", który sprzedał się znacznie lepiej niż "Human After All" - Pedro Winter dobrze wiedział, jak zabrać się za promocję i zbudowanie marki swojej firmy. "Daft Punk i ja należymy do pokolenia ’75, urodziliśmy się pomiędzy buntem lat 70. a narodzinami kultury konsumpcyjnej 80., dlatego marketing i komunikacja zawszy były podstawą tego, co robimy" - tłumaczy. "Na przykład marketing oznacza dla mnie sposób pokazania projektu. W przypadku Daft Punk postanowiliśmy wzbudzić uwagę mediów tym, że artyści ukrywali swoje twarze pod maskami i rzadko udzielali wywiadów. Teraz w epoce blogów, serwisu MySpace, postawiliśmy na większą obecność w sieci, która pozwala na szybkie i skuteczne działanie". Największy rozgłos od początku przynosiły artystom z Ed Banger filmiki z imprez, na których publiczność pogowała i rzucała się ze sceny jak na koncercie rockowym. Zresztą do dziś można zobaczyć ten żywioł, oglądając chociażby wydane właśnie DVD "A Cross the Universe" Justice.

Ta atmosfera była nieprzypadkowa, bo większość publiczności, jak i samych artystów wcale nie słuchała wcześniej muzyki tanecznej. Podobno przez dłuższy czas na forach fanów techno wrzało od złośliwych komentarzy i epitetów skierowanych do "pseudodidżejów", którzy puszczali np. Metallicę, Judas Priest czy modne zespoły gitarowe. Tymczasem właściciel Ed Banger - podobnie jak i jego współpracownik z czasów Daft Punk Gildas Loaec, który otworzył wytwórnię Kitsune Records - chciał zagospodarować tę grupę słuchaczy, która zaczyna dopiero chodzić do klubów, bo wcześniej nie miała okazji, żeby tak się zabawić. Wykorzystał ten atut również w celach czysto komercyjnych - używając swoich szerokich kontaktów w show-biznesie, organizował swoim artystom możliwości remiksowania np. Franz Ferdinad, Klaxons, Editors, The Kills, The Rapture czy nawet Britney Spears oraz umieszczania ich produkcji na oficjalnych singlach. "Uważam, że to dobry sposób próbowania, uczenia się i eksperymentowania" - tłumaczy. "Dzięki remiksom artyści nie tylko podciągnęli swoje umiejętności, ale zyskują rozgłos jeszcze przed wydaniem płyty". Tak jest chociażby w przypadku 25-letniego Sebastian Akchote aka SebastiAn, który jeszcze nie ma na koncie autorskiego albumu, ale już pisze się o nim dużo na blogach, często nielegalnie ściąga jego piosenki, a na wydanym w tym roku "Remixes" zebrał imponujący garnitur gwiazd popu - wśród nich obowiązkowo również Daft Punk.

Najważniejsze dla Pedra Wintera jest jednak przede wszystkim to, żeby w barwach wytwórni z charakterystyczną identyfikacją wizualną przygotowaną przez So Me trzymać pod skrzydłami silną grupę młodych ludzi, którzy wcześniej dla nikogo nie nagrywali, do tego mają podobne zainteresowania, pomysł na swoją muzykę i są otwarci na wszelkiego rodzaju kolaboracje. Dowodem na to jest kariera Amerykanki z Paryża ukrywającej się pod pseudonimem Uffie, która w 2006 roku odniosła sukces singlem "Pop the Glock". Od dłuższego czasu ta oryginalna raperka z charakterystycznym łamanym amerykańskim akcentem oraz charyzmą porównywalną z Peaches pracuje nad debiutanckim materiałem z DJ Feadz, a w tym czasie zdążyła pojawić się w rewelacyjnym hicie Justice "Tthhee Ppaarrttyy", "Make It Hott" z kanadyjskim Crystal Castles znanym na razie tylko na audioblogach czy w tym roku w "Steroids" z Mr Oizo. Regularnie też umieszcza swoje utwory na kolejnych kompilacjach z serii "Ed Rec" - co roku dają one ogląd tego, co słychać w katalogu Ed Banger. W tym roku na trzeciej części obok niej znalazły się również hiphopowe nagrania Pedro Wintera jako Crazy P, barwne electro samego grafika So Me, nowy remiks "Stress" Justice, a do tego m.in. SebastiAn zafascynowany obecnie metalem, Mr.Flash z ciężkim house’owo-rockowym "Over the Top" i powracający na fali electro i funku Mr Oizo z wyjątkowo aktualnym krążkiem "Lambs Anger".

Tego typu albumy to również najlepszy sposób na to, żeby w pełni zapoznać się z przekrojem stylistycznym, jaki prezentuje Ed Banger. Bo - jak podkreśla Pedro Winter - oprócz przyjaźni i wspólnych fascynacji wszystkich ich łączy przede wszystkim potrzeba dobrej zabawy.