Już wiadomo kim jest tajemnicza Isabel, wybranka byłego premiera. I już wiadomo, dlaczego Kazimierz Marcinkiewicz oszalał dla niej z miłości. Isabel to kobieta wyjątkowa. Jest nie tylko skromną polską dziewczyną, która dzięki wyjątkowej pracowitości i uporowi znalazła atrakcyjną pracę w Londynie. Takich jest wiele. Ale Isabel jest także POETKĄ.

I nie ustaje w poetyckich wysiłkach. Przeczytaj kolejny wiersz Isabel!

To musiało Kazimierzowi Marcinkiewiczowi zaimponować - on tego nie potrafi. Wszak pisząc swego czasu o (jak się okazało nietrwałej) miłości do żony, posłużył się wytartym jak arabskie sandały utworem Kory "Kocham Cię kochanie moje".

Isabel w chwilach uniesień potrafi o swoich uczuciach opowiedzieć własnym wierszem a nie zapożyczonym. Co ciekawe, wiersz jest sygnowany także nazwiskiem Kazimierza, co mogłoby sugerować, że jest on jego współautorem.

Nie jesteśmy w stanie w to uwierzyć. Gdyby Kazimierz Marcinkiewicz potrafił napisać wiersz, zrobiłby to już wielokrotnie, choćby podczas kampanii wyborczych, a nie posługiwal się wspomnianym Maanamem. Wszyscy przecież wiemy, jak mężczyzna piszący wiersze potrafi zadziałać na kobiety, które wszak stanowią pokaźną część elektoratu.

>>> Isabel: Kazimierz to niebywały partner

Wygląda na to, że ten podpis to raczej dowód na wyjątkową szlachetność i brak egoizmu Isabel, która potrafi podzielić się z zagubionym premierem wszystkim, co posiada, nawet talentem.

Oto ten niezwykły utwór:

I znów o M... i M...

To ona sprawia
Że tyle negatywnych i pozytywnych komentarzy się pojawia
Prosta i skomplikowana
Najlepsza ta mocna i niepokonana
Oczywiście pikantności do wszystkiego trzeba dodać
I na pierwsze strony podać
Tak łatwo dziś o wypaczenie
Słów, wyznań zniekształcenie
Drugie M ludzi nie szanuje
Tylko ciągle coś nowego knuje
Za ich plecami tworzą historie, opinie niebywałe
Które często z prawdą nic wspólnego nie maja wcale?
Domysły, doniesienia
Nikt prawdy nie docenia
M nie szanuje innych ludzi życia intymnego
A potem mówi o wystawianiu na sprzedaż przez nich samych życia prywatnego
Czy to wytłumaczenie na ich niecne grę?
I dyskusja nadal wrze
Na koniec konkluzja się pojawia: że to wszystko żenada...
Jeśli więc wszyscy to żenadą nazywają
To, czemu komentują, gazety, czy TV oglądają?
Wybór prosty nieskomplikowany. Na raz dwa trzy
Odbiorniki wyłączamy.

Morał z tego taki: M i M sobie zawadzają
A koniec będzie taki że oba M przetrwają:)

A które M Państwo zachwalają?

Isabel
Kazimierz Marcinkiewicz

>>> Marcin Król: Ekspremier i Iza przekroczyli granicę wstydu

Jest to utwór niezwykły. Na pierwszy rzut oka wygląda on na napisany pod wpływem emocji utwór okolicznościowy. Jednak ponowna lektura, odkrywająca kolejne pokłady znaczeń i miejsc ciemnych, niejasnych wieloznacznych, jak choćby wersy

Drugie M ludzi nie szanuje
Tylko ciągle coś nowego knuje
Za ich plecami tworzą historie, opinie niebywałe
Które często z prawdą nic wspólnego nie maja wcale?

a zwłaszcza tkwiący tam wyzywająco znak zapytania uświadamiają, jak bardzo to było mylne wrażenie. Struktura utworu jest wyjątkowo wyrafinowana. Zaskakuje w nim na przykład niespotykane w całej historii poezji polskiej oryginalne użycie rymu. Pozornie jest ono niezdecydowane; raz rymy są, potem ich nie ma, raz są tu raz, są tam.

Rymowanie to trudna sztuka - wie to każdy, kto próbował. A rymowanie świadome to w dzisiejszych czasach wyraz wielkiej odwagi. Zdobywają się na niego właściwie już tylko grafomani, którzy rymują wszystko jak leci, oraz Jarosław Marek Rymkiewicz - ostatni wielki rymujący poeta polski.

Ale na przykład Adam Zagajewski, choć jest poetą uznanym i kandydatem do Nobla, nie rymuje prawdopodobnie ze strachu. Isabel jest więc bardziej odważna od Adama Zagajewskiego, nie jest też grafomanką, bo nie rymuje wszystkiego ze wszystkim, a jedynie od czasu do czasu kierowana natchnieniem i własną poetycką logiką. W tym jest bardziej oryginalna od Jarosława Marka Rymkiewicza rymującego jednak dość tradycyjnie.

Poza stroną formalną warto zwrócić uwagę na wyjątkową cywilną odwagę autorki i jej poetycką, nie tylko formalną bezkompromisowość. Isabel atakuje te rejony rzeczywistości, których nie śmią zaatakować liczący na nagrody i uznanie skorumpowanych przez media krytyków inni poeci. Isabel w przeciwieństwie do nich - mówiąc kolokwialnie - wali mediom prawdę prosto w oczy. Bo nie media są jej czytelnikiem. Jej odbiorca to nieskażony cynizmem, wierzący w wielkie uczucia zwykły czytelnik i do niego właśnie zwraca się w ostatnim wersie utworu z dramatycznym pytaniem. To pytanie długo będzie dźwięczeć w mózgach wszystkich wrażliwych Polaków.