Absurdy wojny małym dzieckiem podszyte
W zbiorze nowel opartych na przeżyciach z czasów okupacji niemieckiej Wojciechowi Albińskiemu udało się uniknąć epatowania traumą. "Achtung! Banditen!" to historia opowiadana z peryferii. Obraz wojny widzianej i słyszanej przez małego chłopca.
- Goscinny: Mikołajek to anty-Harry Potter
- Wildstein nagrodzony za powieść z kluczem
- Inga Iwasiów: PRL był właściwie śmieszny
- Oto agent Jej Królewskiej Mości w pigułce
- Coraz bliżej do e-biblioteki
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Polski podróżnik zamieszkały w RPA (rocznik 1935) po kilku zbiorach opowiadań osadzonych w realiach Afryki Południowej powraca w nowej książce do przeżyć z czasów ostatniej wojny. Miał wtedy kilka lat. Istotne wydaje się więc pytanie, dlaczego tak późno sięgnął do tych wydarzeń?
Być może opowiedzenie tych historii wymagało spojrzenia z oddali, innej perspektywy – czasowej, politycznej, kulturowej, geograficznej czy wreszcie biologicznej. Narracje czekały na odpowiednie ukształtowanie.
Od politechniki do Afryki
Wojciech Albiński jest z zawodu geodetą, absolwentem Politechniki Warszawskiej. W 1956 r. brał udział w zakładaniu dwutygodnika literackiego Współczesność, gdzie publikował wiersze i felietony. Siedem lat później wyjechał z Polski, najpierw do Paryża, później do Genewy, a następnie do Afryki. Przez wiele lat mieszkał w Botswanie, a następnie osiadł w Republice Południowej Afryki. Kilka wierszy opublikował w paryskiej Kulturze. Jako pisarz zadebiutował w wieku 68 lat. W 2003 ukazał się jego pierwszy zbiór opowiadań "Kalahari", za który otrzymał Nagrodę Literacką im. Mackiewicza oraz nominację do nagrody Nike. Potem wydał m.in. "Królestwo potrzebuje kata", "Antylopa szuka myśliwego" i "Lidię z Kamerunu". Wszystkie książki poświęcone były problematyce afrykańskiej. Dopiero teraz wspomnienia z Polski przełożył na prozę.
W kwestii lat 1939 – 1945 wybrzmiały ważkie głosy w wielkich formach: powieściach i dziennikach. Albiński dołącza do tego dyskursu swój oryginalny, nienarzucający się głos – lapidarne nowele. Tak naprawdę tytuł "Achtung! Banditen!" jest bardziej krzykliwy niż cała książka.
Dekonstrukcja wojny
Autor "Kalahari" opowiada o wojnie pod wieloma względami w odmienny sposób – przedstawia nie walczącą Warszawę, ale podmiejskie wówczas Włochy. Nie gorzki świat dorosłych, lecz nieświadomość dziecka, wreszcie nie mit powstańców, tylko codzienność zwykłych ludzi, którzy nie wzięli udziału w walkach, co najwyżej słuchają o nich opowieści, oglądają wywiezione ze stolicy przedmioty, patrzą na powstanie z dachów swoich domów. To jakby dekonstrukcja pisania o wojnie, jej reinterpretacja. Pisarz z niezwykłą dokładnością odtwarza przechowane w pamięci codzienne zdarzenia jak filmowe kadry oraz topografię pochłoniętego przez wojenną pożogę miasta, proponując w ten sposób nowe ujęcie tematu. Tuż przed podwieczorkiem babka znad przygotowywanego tortu z kremem wyjaśnia, co myśli o "tym Herr Hitlerze". Jest przekonana, że tembr głosu wodza III Rzeszy źle wróży. Wakacyjny odpoczynek zostaje zakłócony przez wybuch zbrojnego konfliktu. Wkrótce rodzinę czeka przeprawa przez Bug i powrót do stolicy.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!