Jacek Dukaj snuje baśń o stanie wojennym
Baśniowa opowieść o stanie wojennym Widziane oczami małego chłopca o imieniu Adaś "Wroniec" - oto najnowsze dzieło Jacka Dukaja. Książka z barwnymi ilustracjami Jakuba Jabłońskiego, ma zachęcać młodych ludzi w Polsce do poznawania dramatycznych wydarzeń z grudnia 1981 roku.
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Dawno, dawno temu był sobie chłopiec o imieniu Adaś (...). W tamtych czasach nie było komputerów. Nie było Internetu. Czarno-białe
telewizory pokazywały dwa programy. Gadali na nich o nudnych sprawach brzydcy panowie. W kinach nie wyświetlano amerykańskich filmów. I nie było muzyki do słuchania z iPodów i komórek. Nie
było komórek (...) I pewnej niedzieli - nie było Teleranka" - czytamy w książce Dukaja.
"Wroniec" opowiada o przygodach małego Adasia, któremu w grudniową noc 1981 r. tytułowy Wroniec (czarne, lśniące i straszne ptaszysko) porywa jego tatę, a następnie mamę,
babcię, wujka Kazka i siostrzyczkę. Adaś postanawia wraz z sąsiadem, panem Janem Betonem (murarz z wielkich placów budowy PRL wyrabiający 1000 proc. normy) wyruszyć w ogarnięte mrokiem
miasto, by ich odnaleźć.
"Dzieci lubią się bać. Jest takie specyficzne uczucie ulgi i komfortu, które uzyskuje dziecko, kiedy potrafi obronić się przed strachem, kiedy znajduje ochronę w objęciach ojca albo
przykrywa sobie oczy albo chowa się pod kołderkę. To jest taki specyficzny komfort dzieciństwa, który potem tracimy jako dorośli" - mówił Dukaj, opowiadając o swojej pracy nad
książką.






















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!