"Światło błyskawicy za górą"
(oryg. "The Flash of Lightning behind the Mountain")
Charles Bukowski
przekład: Marcin Baran, Dobrosław Rodziewicz
wyd. Noir sur Blanc 2009



Wiersze Bukowskiego są takie jak jego proza - pełne defetyzmu, a zarazem radości - życia. 74-letni Bukowski zmarł w 1994 roku i oto w piętnaście lat po odejściu pisarza otrzymujemy kolejny sprokurowany przez niego tom. Jeśli ktoś liczy na to, że autor "Z szynką raz" ujawni w "Świetle błyskawicy za górą" skrywane za życia oblicze, to się rozczaruje. Wachlarz pojawiających się problemów, miejsc, postaci, a nawet obrazów jest ten sam.

Blisko trzystustronicowy tom - w przekładzie Marcina Barana i Dobrosława Rodziewicza - jest przefiltrowanym przez biografię poety zapisem jego traum i triumfów. Upijający się do szaleństwa w podłych barach, wikłający się w wyniszczające związki z kobietami, pogodzony z brakiem pieniędzy i niepogodzony z koniecznością ich zarabiania podmiot liryczny tych woniejących tanią whisky i piwem wierszy to najważniejszy bohater Bukowskiego - stary menel z jego prozy, Chinaski, alter ego autora. Ten sam, ale bardziej wobec siebie sardoniczny, a zarazem pozbawiony złudzeń co do przyszłości.

"Światło błyskawicy za górą" pełne jest rozważań o nieuchronności śmierci obaw przed umieraniem, które powinno być "łatwe/ jak pociąg towarowy, którego/ nie słyszysz, bo/ stoisz odwrócony/ tyłem". Bukowski był trzeźwym fatalistą.