Chcą usunąć filozofa nazistę z bibliotek
Autor słynnego "Bycia i czasu", Martin Heidegger, zaliczany do najwybitniejszych niemieckich filozofów XX wieku, był nazistą. Od kilku tygodni w USA trwa debata nad spuścizną kontrowersyjnego myśliciela, o którym mawiano, że nad jego książkami "wisi smród krematoryjnego dymu".
- Wyspa prosperity na rynku muzyki w Europie
- Komiksowy "Mały Książę" emocji nie budzi
- Hitler zaprasza na imprezę klubową
- Powtórne narodziny według Kathrin Schmidt
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W latach 30. przychodził na swoje uniwersyteckie wykłady w brunatnej koszuli i pozdrawiał studentów słowami "Heil Hitler". Przemawiał na wiecach NSDAP i aktywnie współpracował z gestapo, denuncjując innych naukowców. Po drugiej wojnie światowej niechętnie odnosił się do przeszłości. Gdy przerywał milczenie, twierdził, że sam był ofiarą Hitlera. Oburzenie wywołuje też do dziś porównanie przez niego masowych mordów dokonywanych w obozach śmierci z... mechanizacją rolnictwa.
Kołtun w pumpach
Swoim postępowaniem Heidegger zaskarbił sobie miano nadane przez Thomasa Bernharda: "narodowosocjalistyczny kołtun w pumpach". Ale jest również filozofem od lat czytanym i podziwianym przez wybitnych intelektualistów - od Herberta Marcusego po Jeana Paula Sartre’a; od Jacques’a Derridy po Allana Blooma, który określał Heideggera "największą siłą intelektualną naszego czasu". Nawet ironista Richard Rorty przyznawał Heideggerowi, że był autorytetem, choć nad jego książkami "wisi smród krematoryjnego dymu".















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!