Jako liryka interesuje Matywieckiego sam fenomen poetyckości, alchemia tworzenia, kwestie talentu. To rodzaj pierwotnej ciekawości piszącego, owocującej pytaniem: jak to jest z tym innym piszącym? Jakimi drogami chadzało jego natchnienie, jak przekuwał biograficzne i duchowe przygody w wiersze?
Jako intelektualista natomiast staje się obserwatorem, kronikarzem i interpretatorem dorobku poety. Dlatego monografia nosi - prawda, że enigmatyczne - ślady podjętej przez autora wiele lat temu próby napisania dysertacji o poezji twórcy "Do prostego człowieka".

Przełamać stereotyp

Matywiecki sportretował życie poety na tle rozmaitych kontekstów: historii i polityki dwudziestolecia, II wojny światowej, czasów stalinizmu, wreszcie kultury i społecznych realiów XX wieku. Równie benedyktyńską pracę wykonał w rozpoznaniu dotyczącym twórczości. Na początku swej opowieści stwierdza melancholijnie, że "dzisiaj (...) ceni się z twórczości Tuwima nieomal tylko wiersze dla dzieci i teksty kabaretowe". Zamiar jest więc klarowny - przełamać ten stereotyp odbioru, wskrzesić Tuwima jako poetę wybitnego, za jakiego niegdyś uchodził, poddać weryfikacji przyczyny częściowego zapomnienia, jakiemu uległa jego twórczość "dla dorosłych".

W innym świetle

ródłem nieobecności Tuwima w dzisiejszej świadomości literackiej jest, zdaniem Matywieckiego, zbyt mocne utożsamienie twórczości autora "Rzeczy Czarnoleskiej" z okresem dwudziestolecia międzywojennego. Cierpi na tym uniwersalne przesłanie jego pisarstwa, które autor książki pokazuje w nieco innym świetle. Badacz tropi diagnozy dotyczące religijności autora "Czyhając na Boga" i wątków teologiczno-metafizycznych. I choć obcujemy tu z rzetelną robotą interpretacyjną, to - przyznam szczerze - te partie książki wydały mi się najmniej przekonujące. Nie ze względu na słabość argumentacji, ale raczej ze względu na moje przekonanie, że znakomita część twórczości Tuwima to mistrzowska, chociaż "zimna" gra konwencjami. Autor "Kwiatów polskich" wydawał mi się raczej poetą techne niż arche. Zatem, wedle owego starogreckiego rozróżnienia, poetą technicznej wirtuozerii niż głębokiego, a poświadczonego duchowo głębokiego przesłania. Ale też książka Matywieckiego każe - swą drobiazgowością, rzetelnością i entuzjazmem dalekim od hagiograficznej idealizacji - zweryfikować takie rozpoznania. Nie, że zostałem przekonany, ale ziarno wątpliwości zostało zasiane.
Autor zwraca też uwagę na kwestie inspiracji autora "Wiosny" naukami ścisłymi (matematyką!) czy przyrodą. To ciekawa perspektywa, bo Tuwim jawił się do tej pory jako poeta miasta!


Zapatrzony w cień

Tuwim fascynuje swego monografistę z jeszcze jednego, istotnego powodu. Obaj są ocaleńcami z Holocaustu. Z tą traumą Matywicki mierzy się - dyskretnie, lecz wyraziście - we własnej twórczości i z zainteresowaniem przygląda się zmaganiom swego bohatera z tym mrocznym dziedzictwem. Właśnie w owych zmaganiach widzi jeden z istotnych powodów obniżenia jakości pisarstwa Tuwima w ostatnim okresie twórczości. Tak też tłumaczy jego "konwersję" na komunizm. I to konwersję, jak sam powiada, "fanatyczną". Komunizm bowiem, według autora "Balu w Operze", gwarantował powstrzymanie antysemityzmu (jakie to szczęście, że artysta nie dożył marca 1968 roku!), a ten musi zawsze prowadzić do prześladowań i w konsekwencji ludobójstwa. Matywiecki nie usprawiedliwia wyborów swego bohatera, nie wybiela czynów, nie szuka alibi dla jego nikczemnej postawy w czasach stalinowskich. Próbuje je zrozumieć. Z należną empatią dla ludzkich emocji i motywacji oraz z wyrozumiałym dystansem do konkretnych decyzji światopoglądowych czy politycznych. I to jest największa zaleta tej książki. Nie ma bowiem jak sztuka taktu w czasach wrzasku i jazgotu. Kim zatem był Tuwim? Wielkim poetą - odpowiada bez wątpliwości autor monografii. I nadzwyczaj skomplikowanym człowiekiem - dodaje. "Zapatrzony byłem w c i e ń Tuwima, w poetyckość. Mam jednak nadzieję, że dostrzegłem jego t w a r z" – pisze Matywiecki na zakończenie swej pracy. Otóż to. Obcujemy zatem z piękną próbą dotarcia do Prawdy człowieczej, na którą składa się dzieło i życie połączone w niejednoznaczną, lecz jednak spójną całość. Próbą, nadmieńmy, udaną.

"Twarz Tuwima"
Piotr Matywiecki, W.A.B. 2007