Ciężkostrawna maślanka
"Na imię mam Nie ma mnie" - powinien powtarzać autor "Bidula", wypierając się swojej nowej powieści.
- Wstręt i nienawiść
- Przypadkowe przeznaczenie
- Cudownie parszywy świat
- Kobiece światy
- Chiński blues
- Na przekór szaleństwu
- Arcynudny Casanova
- Matki, żony i kochanki
- Zwyczajni szaleńcy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Marne książki zazwyczaj dostarczają mi masochistycznej przyjemności. Ale przy nowej powieści Mariusza Maślanki nie można nawet w podnieceniu krzyknąć "to jest złe!" i trzasnąć okładką, bo trudno się śmiać z rzeczy żałosnych. Napisana jak licealne wypracowanie wrażliwego chłopca o bogatym wnętrzu książka ma ujawnić głęboką prawdę: świat jest brutalny i zły, lecz w tunelu wciąż świeci światełko...
Jeśli chodzi o to, o czym książka Maślanki opowiada, oddam głos samemu pisarzowi. Na pierwszych stronach zaprasza nas, niczym ojciec Wirgiliusz dzieci swoje, do lektury, dając nam próbkę
autorskiego stylu: "(...) To głównie opowieść o samotności. Trochę też o samotności w miłości. Również trochę o złudzeniach. Ale nie myślcie sobie, że będę wam opowiadał
tylko o smutku i samotności. Będzie też o radościach, bo raj jest tam, gdzie miłe człowiekowi rzeczy i chwile". Wystarczy? Mnie tak, ale Maślanka nie szczędzi czytelnikowi tortur
przez kolejnych 159 stron.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!