Pamiętacie słynną scenę z "Potopu" Jerzego Hoffmana, w której Kmicic podciąga się na lufie kolubryny i aplikuje w otwór worek z prochem? Potem następuje wybuch i wielka szwedzka armata rozlatuje się w kawałki. Nic w tej scenie nie zgadzało się z prawdą historyczną. Filmowa machina była większa niż jej literacki pierwowzór. Ponieważ na tle szańców i murów klasztoru na Jasnej Górze nie prezentowała się okazale, realizatorzy pogrubili lufę okładziną z drewna. Z kolei zdjęć eksplozji nie nakręcono w Częstochowie, lecz w tatrzańskiej Dolinie Strążyskiej. Iluzją był też gimnastyczny wyczyn ekranowego Kmicica. Co prawda Olbrychski faktycznie podciągał się na jednej ręce, kamera nie pokazała jednak, że aktor zrobił to, stojąc na plecach dwóch pomocników.

"Polska na filmowo" pełna jest wielu takich dekonstrukcyjnych opowieści. Marek Szymański opisał 55 miejsc, w których kręcono seriale i superprodukcje, krajowe, hollywoodzkie, bollywoodzkie i europejskie.

Areną najbardziej zaskakujących oszustw był Piotrków Trybunalski. Gród nad Strawą udawał przedwojenną Warszawę w "Vabanku" Juliusza Machulskiego. Filmowy bank Kramera z zewnątrz zagrała piotrkowska kamienica Złoty Róg, zaś scenę napadu na jubilera nakręcono w siedzibie BWA. Piotrków zagrał też XIX-wieczny Paryż w "Panu Tadeuszu" Wajdy. Z kolei spod miejscowego więzienia Franz (Bogusław Linda) porywa wartburgiem Chemika (Jerzy Bończak), mafijnego speca od produkcji amfetaminy w "Psach".


Ale intencją autora nie była chęć udowodnienia, że historia X muzy to pasmo kłamstw i iluzji, którym twórcy karmią widzów. Dzieje kina to przecież także opowieść o kulisach i procesie powstawania filmu, nierzadko równie fascynująca oraz złożona co ekranowe fabuły. Choćby scena z "Nocy i dni", w której Karol Strasburger w białym garniturze wchodzi do sadzawki, żeby zerwać nenufary dla Barbary (Jadwiga Antczak). Nic by z niej nie wyszło, gdyby nie strażacy, którzy wypożyczyli specjalistyczne gumowce. Tylko dzięki nim Strasburger zachował w całości swoje walory, bowiem bajoro w Kołodziążu koło Mińska Mazowieckiego roiło się od pijawek.

"Polska na filmowo" ma czytelny układ, tekst ilustrowany jest fotosami z planu i przetykany notkami zawierającymi ciekawostki, anegdoty i relacje twórców. Do autora mam tylko jedno zastrzeżenie. Rozumiem, że książka jest subiektywną filmową mapą Polski. Ale nie powinno na niej zabraknąć takich adresów jak Mała na warszawskiej Pradze – najbardziej utytułowana ulica w naszym kinie. Polański kręcił tam Oscarowego "Pianistę", Wajda wyróżnionego w Cannes "Korczaka", Morgenstern "Kolumbów", Sass "Dziewczęta z Nowolipek", a Brok "Cafe pod minogą".

POLSKA NA FILMOWO | Marek Szymański | MJ Media 2010