W ocenie sądu autorka nie powinna przepraszać za słowa, które tylko cytowała. - Agata Tuszyńska nie przyjęła słów pani Wiery Gran jako prawdę objawioną i wyrażała swoje wątpliwości. Nie jest napisane, że autorka podziela pogląd Wiery Gran co do tego najcięższego zarzutu - wyjaśnia sędzia Bożena Lasota.

To był proces dotyczący wolności słowa. Gdyby wyrok był inny, uprawianie biografistyki i historii w ogóle stanąłby pod znakiem zapytania - mówi autorka Agata Tuszyńska.

Pisarka dodaje, że nie miała szansy porozmawiania z rodziną Szpilmana, ponieważ została przez nich "skutecznie zniechęcona". - Zagrożono mi, że pożałuję, jeśli w ogóle dotknę tego tematu. To było jeszcze przed napisaniem książki - mówi Agata Tuszyńska.

Wyrok jest nieprawomocny. Rodzina Szpilmanów może się jeszcze odwołać do Sądu Apelacyjnego.