Podobno jestem specjalistą od świrów
- Teatralna "Moda na sukces", odcinek 2010
- Dom nienawiści
- PO zakaże reklam cukierków
- Trela: Szekspir to nie był głupi facet
- "Trip 71" jak cień Huntera S. Thompsona
- Poruszający spektakl Michaela Marmarinosa
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jeśli nie zależy ci na oklaskach, to kim jest widz?
Tym kimś, komu chcesz opowiedzieć o tym, jak widzisz życie.
O czym opowiesz w „Showtime” – adaptacji „Kto się boi Wirginii Woolf”?
Myślę, że o miłości… O wieloletnim związku dwojga ludzi, który mimo czasu, przemijania, problemów, skrajnych emocji, zdrad, przemocy wciąż trwa. I o tym, że samo to trwanie razem jest
czymś nadrzędnym.
W latach 60. „Kto się boi Wirginii Woolf” było świadectwem hipokryzji amerykańskiego społeczeństwa. Albee użył w tym tekście niejednokrotnie drastycznego języka,
który szokował, ale i miał szokować. Wszyscy pamiętamy film z Elizabeth Taylor. Jak wygląda współczesna wersja tej sztuki?
Michał Siegoczyński, reżyser spektaklu, napisał cały tekst od nowa. Użył do tego języka współczesnego – takiego, jakim się teraz mówi. Rzecz się dzieje w środowisku
korporacyjnym, a konkretniej, w agresywnym środowisku prawniczym. Zmienił się też tytuł, imiona bohaterów. Została esencja – wieczorne spotkanie przy kolacji dwojga par: tej z
wieloletnim stażem i pary narzeczonych. I pytania – co ich łączy, czy się kochają?
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!