Dziennik Gazeta Prawana logo

Dochodowy Leonardo

12 października 2007, 11:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dan Brown na swojej powieści dorobił się niezłego majątku. Ale nie jest jedynym, któremu imię "Leonardo" szybko wypełnia kieszenie. Znaleźli się już tacy, którzy dobrze wiedzieli, jak się dorobić na cudzym sukcesie!
Jak szybko sprzedać książkę lub płytę? Oto odpowiedź, która warta może być nawet grube miliony dolarów. Wystarczy... w tytule, a najlepiej także w treści, nawiązać do ulubionego ostatnimi czasy malarza! Szczególnie po premierze ekranizacji "Kodu Da Vinci" żadne imię nie sprzedaje się tak dobrze jak Leonardo.

Na fali wypłynęła wydana właśnie płyta "The Hidden Message" zespołu Da Vinci Vox. Z samym Leonardem Da Vinci ani z "Kodem..." nie ma nic wspólnego. To kolejne połączenie chorału gregoriańskiego z tanecznym popem w stylu Enigmy i Gregorians. Żeby odkryć zapowiadaną w tytule, a ukrytą na płycie wiadomość, nie wystarczy się uważnie wsłuchać. Trzeba jeszcze mieć bogatą wyobraźnię, czyli… umieć dobrze zmyślać.

Tajemnicy kodu nie odkryjecie także w książce "Łabędzie Leonarda" Karen Essex, która trafiła do księgarń 17 maja. To jedynie częściowo oparta na faktach z życia malarza historia rywalizacji dwóch sióstr z książęcego rodu. Ciekawe, czy gdyby nie tytuł, ktoś zwróciłby uwagę na tę powieść?

Boom na Leonarda rozpoczął się niewinnie, od książek utrzymanych w konwencji "Kodu Leonarda Da Vinci". Żartowano nawet, że za jakiś czas Dan Brown dorobi się własnego gatunku literackiego. Bo pisarzy, potocznie nazywanych następcami Dana Browna, namnożyło się całkiem sporo. I jak do tej pory, powieści pisane a la Brown sprzedają się znakomicie! Wystarczy wspomnieć takie tytuły jak "Klub Dantego" Matthew Pearla, "Labirynt" Kate Mosse, "Notes Michała Anioła" Paula Christophera czy „Objawienie Didiera van Cauwelaerta. W każdej z tych książek mamy wielką, pilnie strzeżoną tajemnicę, której korzenie sięgają setki i tysiący lat wstecz. Przypadkiem, na trop sekretu trafia jeden z bohaterów, a później wszystko toczy się jak w filmie sensacyjnym.

Kto wie, gdyby Dan Brown mógł czerpać zyski z inspirowanych jego pomysłami tworów, to pewnie byłby już bogatszy od Billa Gatesa!
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj