Staną razem na jednej scenie! Choć okazja bardzo smutna - śmierć Syda Barreta, członka pierwszego składu Pink Floyd. Koledzy z zespołu postanowili zakopać na chwilę topór wojenny i dać koncert, który ma być hołdem dla zmarłego na początku lipca Syda.
Barret wyleciał z zespołu w 1968 roku, bo brał narkotyki. Lider grupy Roger Waters chce teraz uczcić jego pamięć.
Muzycy Pink Floyd nie grają razem od 1994 r. - wtedy ukazała się ich ostatnia płyta "The Division Bell". Ostatnio spotkali się tylko na charytatywnym koncercie Live 8, na którym zbierano pieniądze dla najbiedniejsze kraje świata.
Tym bardziej chwali im się, że kiedy sytuacja tego wymaga, potrafią zapomnieć o urazach i stanąć razem na jednej scenie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|