Czy to już koniec francuskich superprodukcji? Tak, jeśli Luc Besson dotrzyma słowa i skończy karierę reżysera. Czy to możliwe? Niestety tak. Zapowiadał to już kilkakrotnie i teraz najprawdopodobniej słowa dotrzyma.
Reżyser - znany z takich filmów, jak "Piąty Element" czy "Leon Zawodowiec" - pierwszy raz wspominał o porzuceniu kina tuż przed premierą "Angel-A" (2005). Miał wtedy powiedzieć, że to przedostatni film w jego karierze. A teraz przyszedł czas na ostatni obraz Luca Bessona, tym razem częściowo animowany: "Artur i Minimki" (głosu udzielą m.in. Snoop Dogg, Madonna i David Bowie). Jego premiera europejska zapowiadana jest na 13 grudnia.
Besson po raz kolejny zapowiedział, że to koniec jego kariery. Choć całkowicie z filmu nie rezygnuje - nadal chce pracować jako producent. Będzie mieć więcej czasu i zajmie się pomocą młodzieży z ubogich przedmieść. Możemy mieć tylko nadzieję, że Besson nie wytrzyma bez kamery i wróci do reżyserowania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl