„Europejskie Oscary” wręczano tym razem w hali Expo na Woli. Walka o najważniejsze trofea - zgodnie z przewidywaniami - rozegrała się między filmami "Życie na podsłuchu” niemieckiego debiutanta Floriana Henckela von Donnersmarcka i „Volver” dwukrotnego zdobywcy nagrody głównej Europejskiej Akademii Filmowej Pedro Almodóvara.

Reklama

Ostatecznie za najlepszy obraz Starego Kontynentu 1700 członków Europejskiej Akademii Filmowej uznało znakomity film Niemca. Po raz pierwszy w 19-letniej historii tej nagrody zdarzyło się, że otrzymał ją debiutant. Obraz wyróżniono także za najlepszy scenariusz (autorstwa samego reżysera) oraz najlepszą rolę męską (Ulrich Muhe).

"Życie na podsłuchu" opowiadające historię agenta Stasi, który pod wpływem wydarzeń, w jakich współuczestniczy, przechodzi ideową i moralną metamorfozę, otrzymało sześć nominacji Europejskiej Akademii Filmowej. Pokonać mógł je jedynie hiszpański mistrz Pedro Almodóvar, który w rezultacie otrzymał o jedną statuetkę więcej.

Genialny Pedro nie może jednak czuć się niedowartościowany - uznany został za najlepszego reżysera i uhonorowano go nagrodą publicznośći. Swoją nagrodę zadedykował "wspaniałym kobietom, gwiazdom filmu”. Najpiękniejsza z nich Penélope Cruz, płacząc z radości, odebrała nagrodę dla najlepszej europejskiej aktorki.