Warszawska Sala Kongresowa wypełniona do ostatniego miejsca, ponad dwugodzinny koncert zakończony owacją na stojąco - tak w skrócie można zrelacjonować wczorajszy, dedykowany pamięci Marka Grechuty, występ Grzegorza Turnaua.
Turnau jeszcze przed śmiercią słynnego artysty rozpoczął pracę nad płytą z piosenkami Grechuty "Historia pewnej podróży". Było oczywiste, że piosenki z tego albumu musiały pojawić się podczas wczorajszego koncertu.
Artysta z Krakowa z mistrzowską klasą balansował pomiędzy własnym repertuarem a wspomnieniami. Uniknął też patosu i atmosfery żałoby - w przerwach między utworami opowiadał barwne
anegdoty z życia Grechuty, znalazł także miejsce na... przypomnienie, jak parodiował niegdyś swego mistrza.
Pod koniec koncertu Turnau odebrał złotą płytę za "Historię pewnej podróży", a obecna podczas występu wdowa po Grechucie, Danuta, odebrała podwójną platynę za
"Złotą kolekcję" i potrójną za boks zawierający wszystkie dzieła jej zmarłego męża.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|