To, że film w ogóle ujrzy światło dzienne, to zasługa Shintaro Ishihary, pisarza i zarazem burmistrza Tokyo, który na sfilmowanie swojego scenariusza czekał wiele lat. Film powstał na
podstawie rozmów z nieżyjącą już Tome Torihamą, która jako młoda dziewczyna pracowała w barze dla pilotów kamikaze. Przekazywała rodzinom ich ostatnie listy, żegnała, gdy odlatywali na
samobójcze misje.
Film zaczyna się w chwili, gdy wiceadmirał Takejiro Onishi ogłasza desperacką strategię samobójczych uderzeń na amerykańskie lotniskowce. Pierwszy atak - w 1944 roku - zakończył się dużym
sukcesem. Lotniskowiec USS "St. Lo" został trafiony przez samolot A6M5 "Zero", uzbrojony w bombę, i zatonął, trzy okręty poważnie uszkodzono.
W sumie w atakach dwa tysiące "rycerzy boskiego wiatru" zatopiły 34 amerykańskie okręty. Kosztujący 15 mln dolarów film powstał przy bliskim udziale - unikających dotąd
rozgłosu - japońskich oddziałów zbrojnych. Bo armii Japonia oficjalnie nie posiada.