Dziennik Gazeta Prawana logo

Historia toksycznej rodziny najlepszym polskim filmem

12 października 2007, 16:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Plac Zbawiciela" - dzieło Krzysztofa Krauze i Joanny Kos-Krauze został uznany za najlepszy film polski. Nagrodzony obraz to dramat społeczny opowiadający historię toksycznej rodziny mieszkającej razem przy warszawskim Placu Zbawiciela. Film ten, po "Długu", został uznany przez krytyków za najlepsze dzieło Krzysztofa Krauze.

Młode małżeństwo z dwójką dzieci i teściowa - "Plac Zbawiciela" opowiada prawdziwą ich historię. Trójka dorosłych bohaterów: Jowita Budnik, w roli Beaty,
Arkadiusz Janiczek, jako Bartek, mąż Beaty i Ewa Wencel, w roli Teresy, teściowej - przez splot przypadków - zostaje "skazana" na wspólne życie.

Rodzina pogrąża się we wzajemnych pretensjach. Sfrustowani, z czasem stają się coraz bardziej wrodzy wobec siebie.

Bieda, poczucie odrzucenia, samotność - one kierują ich postawami. Efekt? Nienawiść i złość, a w konsekwencji utrata najważniejszego: rodziny. "Plac Zbawiciela" jest historią walki o prawo do przyzwoitego życia i zachowania godności. Autorzy nie mają wątpliwości, że w centrum takiej opowieści trzeba było postawić kobietę.

Jowita Budnik jest w swej roli zdumiewająca. Ci, którzy pamiętają ją z roli nastolatki w tasiemcu "W labiryncie", przeżyją szok. W "Placu Zbawiciela" Budnik, celowo toporna, mocno przy kości, wyrzeka się kobiecego wdzięku, zapomina o urodzie. I może przez to jest tak przejmująca. Dzięki niej wierzymy, że polska everywoman tej dekady, może się stać nową Medeą, która próbuje siebie - i dzieci - uwolnić od tego świata.

Znakomita, na przemian toksyczna i współczująca, jest Ewa Wencel jako teściowa. Arkadiusz Janiczek nie próbuje, zgodnie z obowiązującym w polskim kinie zwyczajem, za wszelką cenę obronić swojego Bartka.

"Plac Zbawiciela" w pierwszej warstwie pokazuje wynaturzenia nowego porządku. Jest kinem społecznym w najlepszym rozumieniu tego słowa. Pod powierzchnią opowieści o losach Beaty i Bartka kryje się jednak coś jeszcze: udana próba uczynienia polskiej współczesności tłem czy wręcz jednym z bohaterów moralitetu, który - chociaż wyrasta z konkretnego tu i teraz - odrywa się od nich. Staje się opowieścią uniwersalną.

Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze udowodnili, że polską brudną współczesność można przekuć w filmowy moralitet wedle miar, nie przymierzając, greckiej tragedii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj