Dziennik Gazeta Prawana logo

Powidoki Władysława Strzemińskiego

21 grudnia 2010, 11:31
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Władysław Strzemiński "Kompozycja syntetyczna" (fragment)
Władysław Strzemiński "Kompozycja syntetyczna" (fragment)/Media
Wystawa "Powidoki życia. Władysław Strzemiński i prawa dla sztuki" pokazuje współtwórcę polskiej awangardy jako artystę społecznika realizującego radykalne postulaty zarówno w obiegu galeryjnym, jak i w życiu codziennym.

Przygotowana przez łódzkie Muzeum Sztuki ekspozycja to retrospektywa. W zaadaptowanej na galerię dziewiętnastowiecznej przędzalni w centrum Manufaktura znalazło się 170 z liczącego 200 obiektów dorobku artysty. Zwiedzając, kluczymy po labiryncie. Patrząc z góry, dostrzeglibyśmy ukryty przekaz tekstowy – ściany działowe układają się w neologizm ZEITTRAUM. Ułożyła go z konstruktywistycznych czcionek zaprojektowanych przez Strzemińskiego w latach 30. kuratorka wystawy, rzeźbiarka Katia Strunz.

Można to interpretować jako wprowadzenie a zarazem puentę ekspozycji. – Słowo ZEITTRAUM jest niemalże tożsame z wyrazem "Zeitraum", "Zeit" to czas, a "Raum" – przestrzeń, "Traum – marzenie senne. ZEITTRAUM może więc oznaczać sen o czasie lub czas snu – wyjaśnia niemiecka artystka. Tę inscenizację można traktować jako wprowadzenie, a zarazem podsumowanie twórczości Władysława Strzemińskiego, w której surrealizm i postulaty nieskrępowanej ekspresji twórczej sąsiadowały z zaangażowaniem w sztukę społeczną i pracę organicznikowską.

Radykalizm artysty urodzonego w Mińsku na Białorusi (1893 – 1952) w dużej mierze był wynikiem traumatycznych doświadczeń z okresu I wojny światowej. Władysław Strzemiński był oficerem carskiej armii. W trakcie walk został ciężko ranny: stracił rękę i nogę. Po rewolucji znalazł się w ZSRR – zaczynał karierę zafascynowany dokonaniami pioniera awangardy Kazimierza Malewicza. Był ideowym lewicowcem, ale szybko dostrzegł, że zaprowadzany w Związku Sowieckim nowy porządek jest upiornym i niebezpiecznym mirażem. Na początku lat 20. wraz z żoną, rzeźbiarką Katarzyną Kobro uciekł z totalitarnej utopii. Trafił do Wilna, gdzie zorganizował wystawę sztuki nowoczesnej, uznawaną za założycielski impuls rodzimego konstruktywizmu.

Kolejnym, jak się okazało, docelowym – topograficznie, artystycznie i mentalnie – przystankiem była Łódź. W fabrycznej metropolii wraz z Katarzyna Kobro, Henrykiem Stażewskim, Janem Brzękowskim i Julianem Przybosiem stworzył kolektyw a. r. Formacja zbierała dzieła (prace ofiarowali im m.in. Pablo Picasso i Hans Arp), które złożyły się na pionierską kolekcję sztuki współczesnej. Na początku lat 30. zbiór przekazano Muzeum Sztuki – bez tej darowizny zasoby placówki straciłyby swój unikalny charakter.

W Łodzi Strzemiński zaangażował się w dydaktykę – uczył drukarstwa w publicznej szkole zawodowej. Postulat uprawiania sztuki próbował realizować też w architekturze. Na wystawie prezentowany jest rękopis projektów przebudowy łódzkiej aglomeracji w miasto idealne, otwartą, funkcjonalną metropolię, która uwolni człowieka z opresji przestrzeni. Artysta badał wpływ systemu zabudowy na psychikę. Istniejącą urbanistykę uważał za "zamykającą widok na dalekie horyzonty" i odbierającą "widzowi zaufanie do własnych sił".

Tytuł wystawy jest cytatem z malarskiego cyklu artysty, niezwykle istotnego dla jego dojrzałej twórczości. "Powidoki" – o których pisał m.in. w słynnym traktacie "Teoria widzenia" – są fenomenem z pogranicza optyki, filozofii i metafizyki. To coś w rodzaju pamięci, którą przechowuje ludzkie oko. Siatkówka oka zatrzymuje obraz dłużej, niż trwa moment oglądania. Oglądane obrazy nakładają się na siebie, co rewiduje naszą percepcję. Na początku pod względem optycznym, a kiedy uruchamiamy wiedzę i doświadczenie – zmienia sposób, w jaki oceniamy rzeczywistość. Widać to w pracach będących reakcją na traumę okupacji – rysunkom z cykli "Wojna domom", "Deportacje" i "Moim przyjaciołom Żydom". Rozmazane, półabstrakcyjne obrazy są świadectwem wielkiej traumy i utraty wiary w artystyczne ideały. Władysław Strzemiński powróci do nich po wojnie.

Najpierw wda się w dialog z socrealizmem – namaluje portety pracujących robotników oraz rolników. Potem kolejny raz będzie próbował zaszczepić nowatorską estetykę w życiu codziennym. Zaprojektuje meble do pracy i wypoczynku, abstrakcyjne wzory na firanach, makatach i tapetach. Produkowane na masową skalę trafią one pod strzechy. Nowoczesna sztuka – tak jak chciał – przekroczy mury galerii.

POWIDOKI. WŁADYSŁAW STRZEMIŃSKI I PRAWA DLA SZTUKI | kurator Katia Strunz | MS2, Łódź | do 27 lutego 2011

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj