Piotr "Liroy" Marzec: Mogę Wam powiedzieć jedną rzecz, która pojawi się na wiosnę w albumie LIROY. To kawałek "Cicha noc". Leci tak:
Cicha noc,
Święta noc,
Gówno prawda.
Najebany stary,
Najebana matka.
Takie też są polskie święta. Ludzie tego nie zauważają. Ale jeśli mieszkasz w Polsce, a nie w kosmosie, to widzisz, że nie wszyscy sąsiedzi są zajebistymi biznesmenami i mają szczęśliwe
rodziny, tylko co drugie drzwi to jest jakieś nieszczęście.
Ja mówię o tej stronie życia, bo ją znam. Dlatego też przed laty pojawiłem się w Senacie. Walczyłem o prawa dziecka. To był ważny moment, bo zmienialiśmy konstytucję, a prawa dziecka nie
były wcześniej chronione. Wystąpiłem w Senacie z takim własnym "expose", ponieważ paru polityków stwierdziło, że u nas nie ma przemocy w rodzinie. Taki mądry był pan
Marek Jurek, który uważał, że dzieci należy bić.
Bez przesady, to nie jest średniowiecze! Co to jest, żeby popierać kary cielesne?! Jak "zwichrowany" rodzic nie radzi sobie z dzieciakiem, to go bije w akcie desperacji.
Pewnie. Często tam jeżdżę. Przyzwyczaiłem się do Warszawy, ale wychowałem się na kieleckim podwórku.
To, co Kaczyński gadał, że on nie wychował się na podwórku, tylko w lepszych miejscach... no super. To, że bracia K. byli bananami, nie znaczy, że są lepsi czy gorsi od innych. Samo gadanie
o tym, to dzielenie ludzi.
Tak. I chcę, żeby naszym rodakom było dobrze. Żeby nie musieli uciekać do Irlandii i pracować na budowie. Głosowałem za opcją, która wygrała. Uważam, że słusznie.
Nie, w takie cuda nie wierzę. Ale chcę, żeby u nas było lepiej i żeby moje dzieci żyły w Polsce godnie.
Miałem wiele okazji, propozycji. Ale ja jestem muzykiem. Wiele osób mówiło, że powinienem zostać prezydentem Kielc. I pewnie bym został, gdybym stanął do wyborów. Ale ja chce zajmować się
muzyką i tylko z tego być rozliczanym.
Nie, już nie. Czułem odpowiedzialność w latach osiemdziesiątych, kiedy budowałem scenę rapową w Polsce i byłem zupełnie sam. Kiedy uczyłem pierwszych ludzi rymować po polsku. Wtedy
czułem, że buduję scenę, która będzie coś znaczyć w tym kraju. I tak się stało. A teraz martwię się tylko produkcją swoich płyt, żeby za 20 lat nie wstydzić się tego, co
nagrałem.
To nie jest tak, że już kimś nie jesteś, bo osiągnąłeś sukces. Trzeba być mega pedrylem, żeby zapomnieć o swoich korzeniach. Każdego z nas buduje dzieciństwo. Mój charakter się wtedy
ukształtował: na tych ucieczkach z chaty, kiedy siedziałem na podwórku z chłopakami, w szkole... Nie ma znaczenia, czy ja będę mieszkał na obsranej klatce czy w pałacu, mój stosunek do
frajerów i do życia, będzie taki sam.
Jest dobrze! My, Polacy, mamy taką tendencję: jak jest dobrze, to narzekamy, że jest źle. Rozmawiałem ostatnio ze Zbyszkiem Hołdysem i Tomkiem Stańko o stanie polskiej muzyki. Zbyszek
rozpaczał nad pop rockową muzyką, że jest słaba, wtórna, że nic się nie dzieje. Ma w tej kwestii dużo racji, bo jakie my niby mamy spektakularne wydarzenia muzyczne ostatnio?
Właśnie! I to nie jest wina artystów. Ale jeśli ktoś śledzi niezależne wydawnictwa rockowe, hiphopowe, znajdzie tam takie majstersztyki, że to się w głowie nie mieści. To media nie są
zainteresowane promowaniem dobrej muzyki.
Miewamy zrywy. Nagle w 1995 roku ludzie zerwali się na Liroya, gdy ja byłem artystą grającym muzykę totalnie niezależną. Hiphop nie istniał w sensie medialnym. Zaczęło się od
"Scyzoryka".
Ta okładka odzwierciedla walkę. Show biznes jest trudną sztuką. Młodzi artyści się rozbijają od razu albo idą na fali popularności i odbija im palma.
O, dużo więcej! Jestem zafascynowany nowym Pezetem. Koleżka wie, o czym mówi, i mówi prawdę.
Kayah ma fajną wytwórnię. Wyszukuje zespoły, które mają niezły potencjał. Dobrze też grają starzy wyjadacze, na przykład zespół Perfect.
No pewnie! Jestem wielbicielem Dody. Serio! Uważam, że Doda jako jedna z niewielu w tym kraju kuma, po co są gwiazdy popowe. Nie doszukujmy się w takiej muzyce mega aspiracji do muzyki
klasycznej. Typowa gwiazda, która jest w świecie doceniana, to jest właśnie taka panna, jak Doda. Inna nie jest mi potrzebna. Po co mi Doda, która śpiewa smętne piosenki, przeprasza za to, że
żyje i że wyszła na scenę?! Laska wie, po co istnieje. To jest dla mnie królowa popu!
He he, nie zobaczycie. Chyba, że będę tańczył pijany na imprezie i ktoś to wrzuci do Internetu.
Proponowali. Jak szła pierwsza edycja, to byłem jedną z pierwszych osób, które zapraszano do "Tańca". Uśmiałem się do rozpuku i podziękowałem.
Liroy, czyli Piotr Marzec (ur. 1971) to jeden z pierwszych polskich raperów. Debiutował w połowie lat 90. singlem "Scyzoryk", choć karierę zaczął wcześniej pod pseudonimem PM Cool Lee. W grudniu obchodzi jubileusz - 25 lat na rapowej scenie. Z tej okazji wydał właśnie dwupłytowy album "Grandpaparapa (Powrót króla)".