Napisał powieść "Kurtyzana i pisklęta", która w maszynopisie krążyła wśród krytyków i artystów. Zachwycali się nią Henryk Stażewski, Tadeusz Kantor, czytał ją Artur Sandauer, ale nigdy za życia autora jej nie wydano. Niemczyk zadarł ze wszystkimi: z kręgiem artystycznym i ze Służbą Bezpieczeństwa. W rezultacie zepchnięto go w niebyt. Umarł w całkowitym zapomnieniu w 1998 r. Na szczęście jedna osoba nieustająco w niego wierzyła - Anka Ptaszkowska, jedna z założycielek Galerii Foksal. Ona sprawiła, że "Kurtyzana..." ukazała się z sukcesem we Francji. W Polsce właśnie trafiła do księgarń wielka i wspaniale przygotowana księga, w której znajdziemy zarówno literaturę, jak i traktat o życiu Niemczyka. Teraz widać, że była to nie tylko malownicza postać, ale prawdziwie pełnowymiarowy artysta, który zupełnie nie mieścił się w tamtej rzeczywistości.

Reklama

Odkryła go Maria Stangret-Kantor. Przyjęto go w Krakowie i w warszawskiej galerii Foksal jako obiecującego pisarza i spadkobiercę przedwojennej awangardy. Przy czym on sam wcale się nie czuł się awangardowy. Był zafascynowany Zolą, Flaubertem, włoskiem neorealizmem i muzyką Czajkowskiego. "Kurtyzana..." przypomina postacie rodem z francuskich powieści, zresztą swojej 10-letniej siostrze z upodobaniem czytywał "Nanę" Zoli. Był samoukiem, skończył tylko pięć klas szkoły podstawowej, ale świetnie znał się na literaturze i muzyce. Talent muzyczny odziedziczył po ojcu, światowej sławy muzyku, który porzucił rodzinę i wyjechał bez słowa do Anglii. Niemczyk i jego siostra zostali z matką, wychowywali się w nędzy. Często nie mieli co jeść, bo Krzysztof, który podporządkował sobie rodzinę, wydawał wszystkie pieniądze na książki i płyty. Ich mieszkanie stało się w latach 60. ulubioną przechowalnią hipisów - trafiła tam choćby młodziutka Kora Jackowska. Ale dopiero namaszczenie przez Kantora sprawiło, że Niemczyk z dnia na dzień wyrósł na artystę.

W czerwcu 1968 r., tuż po marcowej rewolucji, w czasie kiedy zakazane były wszelkie zebrania, Galeria Foksal urządziła happening bal, na którym Niemczyk w wieńcu z jaśminu grał Czajkowskiego. Ale najważniejszy był jego udział w akcji "My nie śpimy", kiedy to wprawił w osłupienie nie tylko władze partyjne, ale i członków Galerii Foksal. Potem zorganizował w Krakowie akcję "Kelnerze, to ty nam dasz dziś napiwek" - kilkanaście osób w restauracji wyciągnęło kartki z takim napisem.

Niemczyk miał w sobie cechy lidera rewolucji. To się nie podobało. Za samowolę został wykluczony ze środowiska artystycznego. A ponieważ prowadził też niebezpieczną grę ze służbami bezpieczeństwa zemścili się na nim i zamknęli go w więzieniu i szpitalu psychiatrycznym. Wtedy skapitulował. Uznał, że jego sztuka przegrała. Stał się nikim. Żył w zapomnieniu jako niespełniony artysta, dziwak i pijak. Karmił gołębie, które zagnieździły się u niego w kuchni, czyścił swoje książki i płyty. Jego postać niosła zbyt wielki potencjał buntu i wolności, która miała wiele wspólnego z destrukcją. Gdyby tylko udało mu się w latach 60. wydać tę powieść, być może wszystko potoczyłoby się inaczej. "Rzeczywisty talent i literacka pasja tkwiły do końca w tej odzianej w łachmany i ociekającej piwem postaci" - pisze Anka Ptaszkowska. To nie ulega wątpliwości po lekturze jego powieści.

"Kurtyzana" jest niezwykłą ekstrawagancją. Historią starzejącej się przedwojennej prostytutki, która po wojnie trafia do domu starców. Wyciąga ją stamtąd dawny wielbiciel, profesor, który jest ważną personą w nowych czasach. Potrzebuje kurtyzany, by zdeprawowała jego młodych spadkobierców, ale ona wymyka się spod kontroli. Kurtyzana to kobieta Faust i wcielenie kobiecości. Nie można się też uwolnić od skojarzenia, że kurtyzana to sam Niemczyk, w makijażu, w stroju transwestyty, który krążył po Krakowie jak rajski ptak, nie z tego świata. Kurtyzana ma moc. "Wieczna kobiecość zbawia i wznosi" - tak kończy się powieść. Niemczyk kurtyzaną został strącony w otchłań. Na jego powieści poznali się Francuzi, wszak nieobca im była niebezpieczna wyobraźnia Bataille’a czy Artauda. Nie bójmy się więc i my. Dziś takich postaci ze świeczką można szukać.

Krzysztof Niemczyk, "Kurtyzana i pisklęta" i "Traktat o życiu Krzysztofa Niemczyka", pod red. Anki Ptaszkowskiej, Korporacja Ha!art, Kraków 2007