Dziennik Gazeta Prawana logo

Steve Buscemi przepytuje Siennę Miller

11 stycznia 2008, 11:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Steve Buscemi przepytuje Siennę Miller
Inne
Niemal teatralna psychodrama "Interview" czaruje precyzją dialogów i znakomitym aktorstwem, ale ostatecznie rozczarowuje pustką bohaterów sprowadzonych do roli szachowych figur.

To pierwszy z trzech planowanych amerykańskich remake’ów dzieł Theo van Gogha. Holenderski reżyser, zanim zginął z rąk zamachowca w 2004 roku, planował sam nakręcić anglojęzyczne wersje swych filmów. Po jego śmierci producent Gijs van de Westelaken postanowił wypełnić jego artystyczny testament.

Steve Buscemi nakręcił wcześniej trzy ciepło przyjęte filmy "Trees Lounge”, "Animal Factory” i "Lonesome Jim” - wszystkie utrzymane w poetyce absurdalnej komedii. Tymczasem „Interview” to kameralny dramat, niemal w całości rozegrany w przestrzeni nowojorskiego apartamentu. Podupadły dziennikarz (sam Buscemi) przeprowadza tam wywiad z gwiazdką seriali i tanich horrorów (Sienna Miller). Rozmowa rozpoczęta w luksusowej restauracji w ogóle się nie klei. Bo dziennikarz jest kompletnie nieprzygotowany, traktuje rozmówczynię protekcjonalnie przez pryzmat jej wizerunku wykreowanego przez brukową prasę. Gdy oboje przenoszą się do jej apartamentu wywiad zamienia się w psychodramę. Dziennikarz i aktoreczka zrzucają dotychczasowe maski. On ujawnia swoje rany, okazuje się kimś więcej niż żałosnym alkoholikiem. Ona też pokazuje inną twarz niż ta z tabloidowych okładek.

To już w kinie ogrywane było po wielokroć. Nawet jeśli nie zużyło się do końca, to schemat trzeba wypełnić czymś więcej, niż błyskotliwie rozpisanymi słownymi potyczkami. Tymczasem u Buscemiego zdarcie masek prowadzi do zastąpienia ich nowymi. Prawdziwej twarzy nikt do końca nie pokazuje, co ma oczywiście walor dramaturgiczny, ale też unieważnia wszelkie emocje. Między dwojgiem bohaterów wciąż udających kogoś innego nic się tak naprawdę nie zdarza. Nic poza dziennikarską pazernością na tanią sensację nie zostaje tak naprawdę obnażone i nic poza fikcją nie zostaje uratowane. Mimo że i Buscemi, i Miller dobrze grają swoje role, scenariusza nie starcza na coś więcej niż efekciarski niby obyczajowy, niby psychologiczny obrazek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj