Dziennik Gazeta Prawana logo

Popkultura w dobrym guście

5 maja 2008, 04:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Niezwykła nowojorska wystawa pokazuje, jak zmieniła się popkultura
Niezwykła nowojorska wystawa pokazuje, jak zmieniła się popkultura/Inne
Proszę sobie wyobrazić takie pismo kolorowe dla kobiet: zdjęcie Salmana Rushdiego obok Doris Lessing. Nieprawdopodobne? A jednak... 80 lat temu tak właśnie wyglądał magazyn o modzie i gwiazdach "Vanity Fair” - czytamy w DZIENNIKU.

Wystawa w londyńskiej National Portrait Gallery całkowicie mnie zafascynowała. Duże wrażenie robi dzisiaj wiadomość, że pierwsi redaktorzy pisma z lat 1914 - 1936 ku rozrywce modnych pań zamieszczali zdjęcia George’a Bernarda Shaw, Wirginii Woolf i Jamesa Joyce’a - a nie ówczesnych odpowiedników Britney Spears czy piłkarza Beckhama. Pismu swoich piór użyczali T. S. Eliot, czy Aldous Huxley. Niestety w 1936 r. pismo padło ofiarą wielkiego kryzysu i zostało zamknięte. Część jego czytelników przejęło "Vogue” wydawane przez tego samego wydawcę Condé Nasta.

Londyńska wystawa pokazuje niezbicie, że pismo, otwarte na nowo w 1983 roku, przeszło metamorfozę. Gwiazdami numer jeden nie są już pisarze i artyści, ale aktorzy, piosenkarze i inni sławni, piękni i bogaci - czyli gwiazdy popkultury, wprawdzie tej w raczej dobrym guście: George Clooney, Madonna. Główne zaś zdjęcie wystawy to wykonany przez Annie Leibovitz portret Toma Cruise’a z Katie Holmes i ich córeczką. Podobno to pierwsze zdjęcie małej Suri Cruise, w której istnienie do tego czasu wątpiono, a niezwykłe światło na twarzy dziecka ma być znakiem scjentologicznej mądrości - jak tłumaczył całkiem poważnie etatowy przewodnik z Portrait Gallery. Cóż, gotowa jestem zrozumieć, bo mam do Toma Cruise’a resztki sentymentu z czasów, kiedy byłam podlotkiem - ale tego rodzaju sentymenty u londyńskiego kuratora to jednak pewna przesada.

Trzeba przyznać, że te wszystkie zdjęcia są wysoce artystyczne: sztandarową fotografką "Vanity Fair” jest wszak Annie Leibovitz, której okładka z nagą Demi Moore w ciąży z 1991 r. przeszła do historii kultury masowej. Pismo stara się ciągle dbać o poziom: w numerze z tego miesiąca znalazły się na przykład piękne zdjęcia dzisiejszych gwiazd Hollywood upozowanych na bohaterów Hitchcocka.

Ale to, co najciekawsze w londyńskiej wystawie, to różnica między tym, co interesowało dobrze ubrane panie jedzące lunche w nowojorskich restauracjach w latach 20. i 30. , i tym, co je interesuje teraz. Bo wystawa, pokazując ewolucję "Vanity Fair” na przestrzeni stulecia, przede wszystkim pokazuje ewolucję naszych własnych gustów. Cóż to były za czasy, kiedy przy kawie przeglądało się fotografie Jamesa Joyce’a! Tak, tamto "Vanity Fair” było znakiem epoki, w której moda szła jeszcze w parze z kulturą, a pieniądze z wyrafinowanym gustem. Dziś większość dziewczyn ubierających się u Prady nie wie zapewne, gdzie się znajduje muzeum MoMA. Dwudziesty wiek oddzielił sztukę od mody i sławy. Tę pierwszą zamknął na uczelniach, tę drugą wrzucił do magazynów dla kobiet i na ekrany telewizorów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj