Dziennik Gazeta Prawana logo

Zabił ich marchewką

15 maja 2008, 12:58
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Clive Owen, niedoszły Bond, najwyraźniej zagustował w rolach kuloodpornych twardzieli. "Tylko strzelaj" jest końcowym ogniwem ewolucji kina dla dużych chłopców, która zaczęła się od filmów Quentina Tarantino i Roberto Rodrigueza.

W filmie Michaela Davisa, stosownie do tytułu, więcej się strzela, niż mówi. Skrupulatni księgowi podliczyli, że na planie zużyto 15 galonów sztucznej krwi. Ekranowy trup ściele się tak gęsto, że zliczyć go nie sposób. Ja odpadłem po kwadransie, gdy licznik wskazywał sześćdziesiątkę.

Pastisz nie musi być logiczny ani prawdopodobny, więc Davis (także autor scenariusza) jedzie po bandzie. Główny bohater, enigmatyczny pan Smith (Clive Owen), to wiecznie wkurzony abnegat, żywiący się wyłącznie surowymi marchewkami. Pistolet ma zawsze gotowy do strzału, nawet gdy odbiera poród lub uprawia seks tantryczny.

Pan Smith jest rycerski. Ratuje od niechybnej śmierci niemowlę, które nie płacze tylko wówczas, gdy słucha muzyki death metalowej. Ustawia do moralnego pionu wąsko wyspecjalizowaną lafiryndę o ponętnych kształtach Moniki Bellucci. A wszystko to w rytmie wysokooktanowego rocka.

Największą porażką jest występ Paula Giamatti. Aktor, znany głównie z ról poczciwców ,daremnie nadyma się, przewraca oczami i staje na rzęsach. Jako pierwszy cyngiel przestępczego podziemia, wygłaszający mądrości w rodzaju "pistolet jest lepszy od żony, bo można mu założyć tłumik", jest kompletnie niewiarygodny.

Ocenianie takiego filmu mija się z celem. "Tylko strzelaj" na pewno spodoba się amatorom przestylizowanej ekranowej jatki oraz ryzykownego poczucia humoru. Sztywniacy mogą od biedy uznać go za szyderstwo z patologicznego uzależnienia Amerykanów od broni (reżyser jest Brytyjczykiem). Grunt, że podczas realizacji uszczerbku na zdrowiu i psychice nie doznał żaden osesek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj