Dziennik Gazeta Prawana logo

Mińsk Mazowiecki uczcił Himilsbacha

6 września 2008, 00:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dzisiaj na mapie kulturalnej Europy zadebiutowała nowa filmowa impreza - Festiwal Jana Himilsbacha. W Mińsku Mazowieckim, rodzinnym mieście najbardziej charakterystycznej postaci naszej powojennej kinematografii, wręczono nagrodę „Monidła 2008” dla najlepszego niezawodowego aktora. Dostał ją Henryk Gołębiewski, znany z filmu "Edi" oraz serialu "Podróż za jeden uśmiech".

W kinie „Światowid” odbył się przegląd filmów z udziałem i o Janie Himilsbachu. Wyświetlono „Rejs”, „Wniebowziętych”, „Monidło”, „Jak to się robi” i dokument „Himilsbach – prawdy, bujdy, czarne dziury”. Wdowa po patronie festiwalu, Barbara Himilsbach i reżyser Antoni Krauze wręczyli nagrodę zwycięzcy plebiscytu na najlepszego aktora z przypadku. Laureatem okazał się Henryk Gołębiewski, pozostawiajac w pobitym polu Grzegorz Borka (lepiej znanego jako Bolec), Katarzynę Cichopek, Pawła Kukiza, Annę Przybylską i Agnieszkę Włodarczyk.

Wręcznie "Monidła" uświetniły koncerty zespołów: Zakopower, Chodowiacy, Caro Dance, a także Orkiestry Reprezentacyjnej Pomorskiego Okręgu Wojskowego, Big Bandu Mińsk Mazowiecki i Orkiestry Dni Naszych. Koncert „Artyści Himilsbachowi” i galę festiwalową zakończył pokaz sztucznych ogni. W tym roku mija 20 rocznica śmierci Jana Himilsbacha. Jego życiorys jest pełen sprzecznych faktów, których on sam nie tylko nie starał się prostować, ale wręcz bawił się sianiem zamętu w swej biografii. Według metryki Himilsbach urodził się... 31 listopada 1931 roku.

"On wniósł do kina swoją osobowość, życiowe doświadczenia i przeżycia. Nie tylko był aktorem niezawodowym, ale też poetą, pisarzem i scenarzystą. Himilsbach współtworzył swoje ekranowe postaci dając im twarz, ale też wymyślając dialogi, których nikt inny by nie napisał. Ten festiwal Mu się należał i będzie przypominał Jego niezwykłą osobę. Dla mnie Himilsbach to jedyne, czego żałuję z PRL-u" - wspomina patrona festiwalu Antoni Krauze.

"Marcel Proust spod budki z piwem" jest bohaterem niezliczonych, z reguły niecenzuralnych anegdot. Przynajmniej część z nich wymyślił sam. Wbrew temu, co twierdzili oszczercy, Himilsbach nie pił, on tylko " wprowadzał do swego organizmu bajowy nastrój". Najgorliwiej działał na niwie kultury, ale zarabiał na życie również jako kamieniarz na Cmentarzu Powązkowskim. Wykuł między innymi płytę nagrobną dla swego przyjaciela, Marka Hłaski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj