Dziennik Gazeta Prawana logo

Coraz więcej teatru

29 grudnia 2008, 16:26
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Coraz więcej teatru
Inne
Choć rok 2008 nie przyniósł spektakularnych wydarzeń w rodzaju „Aniołów w Ameryce” Warlikowskiego, publiczności bynajmniej to nie zraziło. A teatr, coraz bardziej różnorodny, uczy się wreszcie z tego korzystać.



1. Rok ubiegły zakończył się fajerwerkami – wspaniałymi „Opowiadaniami dla dzieci” według Singera w Narodowym. W tym roku reżyser zrealizował najpierw dyplom ze studentami warszawskiej Akademii Teatralnej, potem urzekający „Utwór sentymentalny na czterech aktorów” z Montownią, wreszcie przywracający co poniektórym widzom krakowski Stary Teatr „Król umiera, czyli ceremonie” Ionesco. To ostatnie przedstawienie jest doświadczeniem szczególnym. Kiedy się patrzy na wielkie role Jerzego Treli, Anny Polony czy wartą wszystkich pochwał świata kreację Doroty Segdy, przed oczami stają legendarne inscenizacje starego Starego Teatru – te Jarockiego, Grzegorzewskiego, cytowanego tu wprost Swinarskiego. Cieplak poświęca odchodzącemu teatrowi spod znaku tych mistrzów swój spektakl niczym epitafium. A przy okazji udowadnia, że jest być może jedynym w Polsce reżyserem, który tak swobodnie manewruje między gatunkami. Każdemu daje odrobinę magii.

2. Najwybitniejsze przedstawienia w tym roku – te najlepsze z najlepszych – zobaczyliśmy na festiwalach. Warszawę Centralną – dziecko nowych szefów Teatru Dramatycznego Pawła Miśkiewicza i Doroty Sajewskiej – odwiedziła „Penthesilea” Kleista w inscenizacja Luka Percevala z berlińskiej Schaubuehne. Ale najmocniejsze uderzenie przyniosły krakowskie Dedykacje: Brecht. Kierujący festiwalem Józef Opalski sprowadził legendarną „Karierę Arturo Ui” z Berliner Ensemble. Takie spektakle jak arcydzieło Heinera Muellera powstają raz na dziesięciolecia, a role tak genialne jak tytułowa kreacja Martina Wuttkego może i rzadziej. Mueller pokazał Brechta rozpiętego między Szekspirem a Wagnerem, inscenizację do granic okrutną, cyniczną i zabawną jednocześnie. A dwa tygodnie wcześniej Kraków odwiedziła Milva ze swym ostatnim – absolutnie fantastycznym – spektaklem z songów Brechta…

3. Gdy jednocześnie dokonano zmian dyrektorskich w bodaj sześciu stołecznych teatrach, byli tacy, którzy spodziewali się przełomu. Dzisiaj wiadomo, że niektóre nominacje okazały się chybionym strzałem, ale inne należy docenić. Najciekawiej dzieje się w Pałacu Kultury. W Dramatycznym Paweł Miśkiewicz długo rozgrzewał się przed startem, ale jak zaczął, to ostro. Dał festiwal i trzy premiery. Imponującego operową skalą „Borysa Godunowa”, wycieczkę dookoła czasu we własnej „Alicji” z wielką rolą Barbary Krafftówny, wreszcie przywrócił scenie po 13 latach od premiery „Szczęśliwe dni” ze wspaniałą Mają Komorowską – czyste wzruszenie. Vis-a-vis nowej drogi dla Teatru Studio szuka Bartosz Zaczykiewicz. Robi to z pomocą zdolnych reżyserów – Marka Fiedora („Bitwa pod Grunwaldem”) i Michała Siegocztyńskiego („Hollyday”) – i znakomitych aktorów (Ewa Błaszczyk i jej wstrząsający „Rok magicznego myślenia”). Na razie jeszcze nie osiągnął celu, ale naprawdę warto mu kibicować.

4. Maja Kleczewska powróciła z mocnymi jak cios między oczy „Opowieściami Lasku Wiedeńskiego” w Teatrze Kochanowskiego w Opolu, Agata Duda-Gracz w łódzkim Jaraczu zrobiła „Balkon” Geneta, ukazując rewolucję w jej domowym, intymnym wymiarze. Obie reżyserki (puśćmy w niepamięć porażkę Dudy-Gracz z „Romeo i Julią” w STU) potwierdzają, że są głosem, którego zignorować nie sposób. Panie w ogóle zresztą radzą sobie znakomicie – i to nie tylko tak młode, i to nie tylko inscenizatorki. O Mai Komorowskiej i Ewie Błaszczyk już było, a przecież wielką i jakże odważną rolę w gdańskim „Słodkim ptaku młodości” zagrała Dorota Kolak, w warszawskiej Sarabandzie klasę pokazała Teresa Budzisz-Krzyżanowska, w „Trash Story” w Ateneum przejmująca była Jadwiga Jankowska-Cieślak. Girls power?

5. Niebywały sukces warszawskiej Polonii spowodował, że jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać sceny prywatne. To dobrze, bo dzięki temu teatry instytucjonalne będą mieć konkurencję. Choć z drugiej strony trudno liczyć na powtórzenie fenomenu teatru Krystyny Jandy. Najbliższy rok dla Capitolu, Praskiego czy Kamienicy może okazać się decydujący.

---



1. Krzysztof Warlikowski buduje swój Nowy Teatr, a w Rozmaitościach nie dzieje się nic. Grzegorz Jarzyna pierwszą premierę tego sezonu zaplanował na luty. Będzie to „Teoremat” Pasoliniego w jego reżyserii. Wierzę, że odważnie obsadzony spektakl (zagra m.in. Jan Englert) okaże się zwycięstwem reżysera, ale nie zmienia to tego, że TR musi na nowo się określić. I grać, przede wszystkim grać. Dwie premiery w sezonie to zdecydowanie za mało.

2. Zdumiewający aplauz po łódzkiej „Brygadzie szlifierza Karhana” trudno mi zrozumieć. Widać jednak, że teatr powoli staje się trybuną do głoszenia tez bliskich redakcji „Krytyki Politycznej”, której filary (Sierakowski, Stokfiszewski) zaczęli dorabiać sobie jako dramaturdzy. Efektem staje się teatr zideologizowany, anachroniczny i piekielnie nudny. Najlepszy przykład takiego produkcyjniaka – „Piekarnia” Klemma z krakowskiego Starego Teatru.

3. Najmodniejszy dziś polski reżyser przygotował w ubiegłym sezonie bodaj siedem spektakli i został uhonorowany ZadaraFestem podczas reaktywowanych (to bardzo dobrze) Warszawskich Spotkań Teatralnych. Kariera Michała Zadary to najlepszy przykład, jak łatwo można w Polsce odnieść niezasłużony sukces. O Warlikowskiego, Jarzynę, Klatę warto się było (i nadal jest) spierać. Po spektaklach Zadary najbardziej chce się milczeć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj