Dziennik Gazeta Prawana logo

Zamknąć przeszłość jak szafę z truciznami

2 grudnia 2009, 10:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zamknąć przeszłość jak szafę z truciznami
Inne
"U nas wszystko dobrze" to pierwsza wydana w Polsce powieść Arno Geigera. Po Bernhardzie i Jelinek poznajemy przedstawiciela nowego pokolenia austriackich pisarzy.





36-letni Philipp Erlach wprowadza się do wiedeńskiej willi, zapisanej mu przez zmarłą niedawno babcię. Od razu, co z pozoru wydaje się rzeczą naturalną, przystępuje do porządkowania pełnego mebli i bibelotów domu. Beznamiętnie wyrzuca do kontenera wszystko, co wpadnie mu w ręce. Dlaczego miałby zajmować się ludźmi, którzy, jak mówi, nigdy nie zajmowali się nim?

Przedmioty prowadzą bohatera przez różne wydarzenia z historii Austrii. Rok 1938, już po Anschlussie. Wkroczenie wojsk radzieckich do Wiednia w 1945, traktat państwowy z 1955, lata 70., przełom 1989, wreszcie rok 2001. Przeszłość na każdym kroku stawia przed nim znaki zapytania. Armatnia kula wieńcząca poręcz schodów, która "w każdej porządnej rodzinie byłaby czymś, do czego odnoszą się pierwsze wspomnienia", Philippowi nie mówi prawie nic. Podobnie jak obecne wszędzie zdjęcia. A skoro tak, to zaczyna snuć własną wersję wydarzeń - niechronologicznie, buńczucznie, zwracając uwagę na to, co ważne dla niego.

Philipp jest ofiarą swojej rodziny - rodziny, w której zawiodła komunikacja. I to na wszystkich poziomach. Bohaterowie Geigera przypominają kule bilardowe - przedmioty, dla których jedynym rodzajem interakcji jest odbijanie się od siebie z mniejszą lub większą siłą. Fizycznie zajmują tę samą przestrzeń, ale ich umysły to już oddzielne, zamknięte światy. Życie wewnętrzne każdego z nich biegnie osobnym torem, a jeśli dochodzi do spotkań, prawie zawsze są to kolizje.

Geiger bezlitośnie wskazuje, jak brak komunikacji, połączony z zawiłą historią z pozoru tylko spokojnej, sielskiej Austrii, zatruł dusze kilku pokoleń jej obywateli. Uporczywe milczenie i towarzyszące mu napięcie, w niewidoczny sposób narastające gdzieś pod powierzchnią życia codziennego, doprowadziły do powstania chorobliwej neurozy.

Jest jednak w tym obrazie otwarcie na przyszłość. Geiger należy do tzw. trzeciego pokolenia. Gdy rozlicza przeszłość swoich dziadków, są to dla niego rozliczenia tylko historyczne. Dlatego gdy pojawia się problem austriackiego uwikłania w nazizm, Geiger mówi o nim niejako przy okazji. Wydarzenia związane z Anschlussem Austrii pojawiają się więc tylko w formie migawek: z letnich obozów Hitlerjugend, wyjazdu sąsiadów żydowskiego pochodzenia czy aresztowania jednego z bohaterów. Obrazy te nie niosą ze sobą żadnego ładunku emocjonalnego - są neutralne, tak jak neutralni stali się nagle po wkroczeniu wojsk radzieckich kuzyni jednego z bohaterów.

Stosunkiem do przeszłości Geiger doskonale wpisuje się w tendencje charakterystyczne dla pokolenia młodych austriackich pisarzy, którzy w przeciwieństwie do Bernharda czy Jelinek zrezygnowali z literatury rozrachunkowej. Przeszłość zamykają na cztery spusty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj