Trudno właściwie powiedzieć, o co chodziło autorowi, gdy zabierał się za pisanie. On sam zresztą już w pierwszych zdaniach wyznał, że pomysł książki nie wyszedł od niego, a od wydawnictwa, którego dyrektor stwierdziła, że . I rzeczywiście tego się można było spodziewać: mamy wszak autora, jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich polityków, niezmiennie wysoko plasującego się w rankingach zaufania społecznego. Mamy też temat, który w obliczu pojawiających się przed paroma laty informacji o życiu prywatnym Ryszarda Kalisza, wydawał się obiecujący. Do tego książka jest przyzwoicie wydana i nieźle prezentuje się na półce.
Problem zaczyna się wraz z rozpoczęciem lektury. Sam autor we wstępie wyjaśnia, że postanowił napisać książkę o jego
Już sama ta zapowiedź może rozczarować tych, którzy po lekturze spodziewają się smakowitych anegdot ze świata polityki czy barwnych opowieści o latach młodzieńczych Ryszarda Kalisza. Zamiast tego dostaną zbiór niekiedy nijak ze sobą powiązanych impresji na wszelkie tematy, które mogą kojarzyć się z kobietami. Są więc niemal historyczne wykłady o stopniowym upowszechnianiu się prawa kobiet do udziału w wyborach, są prezentacje obowiązujących obecnie aktów prawnych, m.in. ustawy dotyczącej planowania rodziny i regulującej sprawę aborcji w Polsce, jest też mowa o konwencji bioetycznej. Są rozważania na temat in vitro, bezrobocia wśród kobiet i postulaty umożliwienia usuwania ciąży ze względów społecznych.
Wszystko to brzmi bardzo poważnie i może sugerować, że zamiast luźnej opowieści pełnej plotek z korytarzy sejmowych, dostaniemy do ręki swego rodzaju manifest polityczny. Mogłoby tak być, gdyby nie fakt, że rozważania te nie wychodzą poza poziom dyskusji z programów radiowych czy wystąpień sejmowych.
Przykład?
Słowa te wypadłyby całkiem wiarygodnie jako cytat z telewizyjnego wystąpienia posła Kalisza. - - mówił nie tak dawno na konferencji prasowej poseł. Poziom ogólników i charakterystyczny język jest nie do podrobienia.
Poza rozważaniami prawniczymi, książka dostarcza luźnych refleksji autora dotyczących rozmaitych aspektów życia. A to rodzenia dzieci, a to relacji damsko-męskich, a to konfliktów między kobietami. Pojawiają się również nazwiska kobiet z polskiej sceny politycznej, a także pań bliskich autorowi. Wspomniane są: Izabela Jaruga-Nowacka, Jolanta Szymanek-Deresz (obu książka jest dedykowana), Ewa Kopacz, Kazimiera Szczuka, Wanda Nowicka, Anna Grodzka, Danuta Waniek, Małgorzata Kidawa-Błońska. Jednak kreślone przez Kalisza dość skromne portrety można zawrzeć w dość lapidarnym stwierdzeniu: fajne babki. Na czym ta fajność polega, jak się przejawia na co dzień, w ich pracy, w ich ocenach świata - tego już się nie dowiemy.
Najobszerniejszy opis postaci Kalisz kreśli chyba w przypadku Katarzyny W., oskarżonej o zabicie swej półrocznej córki:
Kalisz stwierdza również, że zagubienie Katarzyny W. wykorzystały media. Kolejny błąd wytyka sądowi, który upublicznił akt oskarżenia przed rozpoczęciem procesu, co - w jego opinii - skończyło się medialnym wydaniem wyroku:
Całość rozważań być może byłaby strawna, gdyby nie fakt, że przypominają one zbiór luźnych skojarzeń, nieuporządkowany strumień świadomości, w którym autor bez większego ładu i składu skacze między przeszłością a teraźniejszością. W istocie niewiele nowego dowie się z tej książki ten, kto choć z grubsza orientuje się w poglądach i działalności Ryszarda Kalisza. Jak odbierać bowiem złote myśli w rodzaju:
Panie pośle, proszę nie iść tą drogą. Proszę nie pisać!
Książka Ryszarda Kalisza "Ryszard i kobiety" ukazała się nakładem wydawnictwa Gruner+Jahr Polska.