Dziennik Gazeta Prawana logo

Piwnicy zaklinanie i czarowanie

5 listopada 2007, 23:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ta nasza młodość. Była, minęła, nie wróci. "Głowy piwniczne" Wacława Krupińskiego są barwną opowieścią o młodości pewnego świata.
Na okładce bardzo znane "piwniczne głowy": Skrzynecki, Wójcicki, Turnau. Anna Szałapak trzyma w dłoni różę. Kwiat jest czerwony, pozostałe zdjęcia czarno-białe. Książka Krupińskiego jest próbą przypomnienia feeri rozmaitych "piwnicznych" kolorów, które objawiły się w bardzo szarych czasach.

Dla każdego ta, bardzo dobrze napisana i elegancko wydana książka, będzie oznaczała coś innego. Starsi czytelnicy dzięki niej powrócą zapewne do własnej, zawsze w końcu pięknej, młodości; późniejsze pokolenia może się czegoś dowiedzą, może nauczą Dla mnie "Piwnica pod Baranami" była bardziej mitem niż realnym spełnieniem. Kiedy wchodziłem w dorosłość,

Piotra Skrzyneckiego już nie było, ale przecież pamiętam niemal wszystkie, nagrywane z radia kasety magnetofonowe z największymi piwnicznymi hymnami: "Dezyderatą", "Marszałkiem Koniewem", "Grajmy Panu" Albo opowieści mojego taty o koncertach tej ostatniej [XXX}, wreszcie jedynym koncercie Demarczyk, w którym uczestniczyłem.

Czytając (i oglądając) "Głowy piwniczne", wszystkie te moje repryzy powróciły. Poszerzone jednak o nową, inspirującą skalę. Wacław Krupiński, wieloletni obserwator i znawca artystycznego Krakowa, wybrał bowiem drogę najtrudniejszą. Zobaczył tamten czas poprzez ludzi. Spotykając się niemal ze wszystkimi, dawnymi i niedawnymi, piwnicznymi gwiazdami, indagując "piwniczne głowy" z taktem i nienapastliwie, pozwolił drobnym kłamstewkom polecieć do nieba półprawd. Dał szansę pięknie wybrzmieć legendzie.

Anegdoty, zaklęcia, drobiazgi. Barbara Nawratowicz była podobna do Sarah Bernhardt, Konieczny zabierał kolegom najpiękniejsze piosenki i darował je Demarczyk, która robiła z nich arcydzieła sztuki wokalnej, Miki Obłoński pracował jako pan techniczny, Dymny ze swadą wymyślał Cyrankiewiczowi, a na wódczanym obłoczku szybował swawolny demiurg - Piotr Skrzynecki. "Głowy piwniczne" przywołują tamten zadziwiający splot okoliczności i talentów, które niegdyś spotkały się w tym samym miejscu, w identycznym momencie. Zawłaszczyły kulturalny beton, żeby - w samym środku Krakowa - wybudować muzyczną i artystyczną Sagrada Familię.
Wacław Krupiński,
Głowy piwniczne,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj