Trudno sobie wyobrazić, by dziś jakakolwiek książka była w stanie wywołać medialną burzę trwającą kilkanaście miesięcy, a po dwóch stronach barykady stanęliby najlepsi krytycy i pisarze. Trudno również uwierzyć, by powieść, która tak właśnie podburzyła literackie środowisko i dziesiątki tysięcy czytelników, mogła zostać zapomniana w ciągu zaledwie 35 lat od premiery. A jednak - taki los spotkał "Według Judasza" Henryka Panasa. Przez dziesięciolecia nie trafił się wydawca, który zdecydowałby się na wznowienie tego obrazoburczego dzieła. Aż do dziś.

Reklama

Henryk Panas nie należał do pisarskiej elity czasów PRL-u. Znaczna część jego twórczości to historyczno-wojenne opowieści, które nigdy nie zyskały szczególnego uznania. "Według Judasza" stanowi wyjątek, o którym Jarosław Iwaszkiewicz pisał: "Wszystko to tworzy z tej ambitnej i niepospolitej książki nieoczekiwane zjawisko w naszej literaturze współczesnej i naprawdę zwraca nasze oczy na tak zwany teren, gdzie dzieją się tak piękne sprawy literackie". Nie był to głos odosobniony, co udowodniła nagroda paryskiej "Kultury". Mimo to więcej pojawiło się słów krytyki, która zarzucała Panasowi, że niepotrzebnie kwestionuje poglądy Sartre’a i Camusa, nie jest tak dobry jak Sienkiewicz i - w końcu - pozwala, by w jego książce zwyciężył nie Jezus, a Judasz. Szczególnie ostatni argument wydaje się chybiony, gdyż to właśnie dzięki tej konstrukcji autor zbudował wciągającą i nieszablonowa fabułę, którą śmiało można porównać do "Ostatniego kuszenia Chrystusa" Nikosa Kazantzakisa.

Panas nie pierwszy (w XIX wieku ukazała się kontrowersyjne "Życie Jezusa" Ernesta Renana) i nie ostatni (weźmy choćby "Ewangelię według Judasza" Jeffreya Archera z 2007 roku) postanowił przedstawić bieg znanych z Biblii wydarzeń z nowej perspektywy, a konkretnie - z perspektywy tego, którego Pismo Święte uznaje za zdrajcę. Takie postawienie sprawy należy w tym wypadku traktować jednak tylko jako pretekst do zbudowania pełnej napięcia fabuły, w której właściwie nic nie wygląda tak, jak to zapisali czterej apostołowie. Ale "Według Judasza" to nie swobodna fantastyka - Panas przez długie lata studiował chrześcijańskie apokryfy, prace historyczne i teologiczne traktaty. Powieść rozpoczął poszukiwaniami ziemskich przodków Jezusa, zakończył zaś próbą wyjaśnienia tajemnicy jego zmartwychwstania. Myli się jednak ten, kto uzna, że - jak np. w przypadku Dana Browna - chodziło tu o tanią sensację. Nie, jeśli powieść Panasa podważa dogmaty wiary, czyni to inteligentnie; jeśli portretuje trzynastego apostoła nie jako tępego zdrajcę, ale roztropnego polityka, znajduje na uzasadnienie takiej tezy kilka źródeł. Istotne też, że "Według Judasza" nie bawi się w sensacyjne obalanie podstaw katolicyzmu, lecz na każdej właściwie stronie podejmuje mądrą, ostrą, ale merytoryczną dyskusję z prawdą Biblii. A poza tym - przyznajmy - nawet po latach znakomicie się czyta.

Według Judasza. Apokryf

Henryk Panas, Poligraf 2008