Dziennik Gazeta Prawana logo

"Żyć jest bardzo niezdrowo. Kto żyje ten umiera". 55 lat temu zmarł Stanisław Jerzy Lec

7 maja 2021, 07:20
Ten tekst przeczytasz w 13 minut
Stanisław Jerzy Lec
<p>Stanisław Jerzy Lec</p>/PAP Archiwalny
Potrafił jak najkrócej powiedzieć jak najwięcej - podsumował jego twórczość pisarz Andrzej Nowicki. 7 maja 1966 r. zmarł w Warszawie satyryk, poeta i aforysta Stanisław Jerzy Lec, autor m.in. "Myśli nieuczesanych". Miał 57 lat. "Żyć jest bardzo niezdrowo. Kto żyje ten umiera" - zdążył napisać.

Pogrzeb Leca odbył się 11 maja. "" - wspominał Karl Dedecius, który o śmierci Leca dowiedział się dzień wcześniej, z gazety rozdawanej w samolocie LOT-u lecącym z Frankfurtu nad Menem do Warszawy. "" - wyjaśnił Dedecius.

Przetłumaczone przezeń "Myśli nieuczesane" osiągnęły w Niemczech nakład około 2 mln egzemplarzy.

Najzwięźlej - i aforystycznie! - twórczość Stanisława Jerzego Leca podsumował pisarz Andrzej Nowicki: "" cytowany w opracowaniu Wandy Leopold pt. "Myślę, że jestem… Portrety wielokrotne. Wspomnienia i szkice o Stanisławie Jerzym Lecu".

W nadanej rok temu audycji Moniki Małkowskiej "Kwadratura Kultury" (Polskie Radio 24) architekt i varsavianista Tomasz Lec ocenił, że bon moty jego ojca z biegiem lat nabierają aktualności - pisząc "" przewidział powstanie Facebooka, zaś "" - opisał sytuację społeczną wywołaną pandemią.

Korzenie w Lwowie

Stanisław Jerzy Lec - a właściwie Stanisław Jerzy de Tusch-Letz - urodził się 6 marca 1909 r. we Lwowie, w uszlachconej rodziny żydowskiej - był synem barona Benona de Tusch–Letza i Adeli z domu Safrin. Wychowanek gimnazjów we Lwowie i Wiedniu, maturę uzyskał w 1927 roku we Lwowie. W 1927 r. podjął studia na Uniwersytecie Jana Kazimierza - po roku polonistyki przeniósł się na prawo. W 1928 r. debiutował wierszem "Wiosna" w 13. numerze krakowskiego "Kuriera Literacko–Naukowego".

"" - napisał Janusz R. Kowalczyk (culture.pl, 2017).

"" opublikowanym w "Kwartalniku Literackim" (1973).

"" - dodano.

Po wybuchu II wojny światowej znalazł się w okupowanym przez ZSRS Lwowie, gdzie uczestniczył w życiu literackim - podjął współpracę z "Nowymi Widnokręgami". 19 listopada 1939 r. podpisał oświadczenie pisarzy polskich witające przyłączenie Zachodniej Ukrainy do Ukrainy Radzieckiej. W 1940 r. wstąpił do Związku Radzieckich Pisarzy Ukrainy.

"" - przypomniał Janusz R. Kowalczyk.

Po wkroczeniu 30 czerwca 1941 r. Niemców do Lwowa Lec został osadzony w obozie pracy przymusowej w Tarnopolu.

"" - napisał bośniacki literat Miljenko Jergović w tekście "Stanisław Jerzy Lec. Bóg i aforyzm" (2013).

Jergović przypomniał, że Lec był również autorem prozy - krótkiej i skondensowanej. "Gdy kopałem ten kawałek fosy, który miał być moim grobem, i gwizdałem cicho i mechanicznie jakąś arietkę z Nietoperza, rzekł pilnujący mnie SS-owiec: +Jesteś cynikiem!+. Nie czuł widocznie do mnie sympatii" - tak sam opisał przywołaną wyżej sytuację.

W ukradzionym niemieckim mundurze Lec przedarł się do Warszawy, gdzie zaangażował się w działalność konspiracyjną w Gwardii Ludowej, do stycznia 1944 r. wchodził w skład redakcji organu okręgowego GL "Żołnierz w Boju". Jako oficer AL brał udział w walkach partyzanckich, m. in. uczestniczył w bitwie pod Rąblowem. Literackim dokumentem tego czasu jest poetycki "Notatnik Polowy". Później współredagował propagandowe pisma Polskiej Partii Robotniczej "Żołnierz w Boju" i "Wolny Lud". Po wkroczeniu Armii Czerwonej został majorem Ludowego Wojska Polskiego.

Po wojnie wraz z Jerzy Zarubą i Leonem Pasternakiem wznowił w Łodzi tygodnik satyryczny "Szpilki". W latach 1946-50 przebywał w Wiedniu jako attache prasowy Polskiej Misji.

"" - pisał Lec z Wiednia do przyjaciół - Anny Kamieńskiej i Jana Śpiewaka.

Z Wiednia nie wrócił do kraju, wyemigrował do Izraela. Został za to skreślony z listy członków Związku Literatów Polskich, a jego utwory objęto zapisem cenzury i wycofano z bibliotek.

W 1952 r. jednak wrócił - sam bez żony i dzieci - do Polski, co wywołało sensację. "Było bardzo śmiesznie, bo nie miał gdzie pójść, i poszedł do kawiarni literatów, z walizką, prosto z dworca, a tam akurat Minkiewicz siedział. Wszyscy, zobaczywszy Leca, zaczęli zwiewać, myśleli, że coś okropnego się dzieje, bo przecież wiadomo było, że on uciekł. Natomiast Minkiewicz podszedł do niego, przywitał się, i powiedział: +No a kiedy Cześ wraca…?+ Chodziło o Miłosza oczywiście" - wspominał Stefan Kisielewski.

Zamieszkał w Warszawie, pracował jako tłumacz literatury niemieckiej, po 1955 r. zaczął publikować także własne utwory liryczne i satyryczne. Wtedy właśnie pojawił się nowy w jego twórczości gatunek - aforyzmy, które publikował w czasopismach m.in. "Nowej Kulturze", "Przeglądzie Kulturalnym", "Szpilkach", "Twórczości", "Świecie" i "Dialogu".

"" - wspominał Dedecius. "" - napisał tłumacz i popularyzator polskiej literatury.

"" - przypomniał Janusz R. Kowalczyk. "" - dodał.

Jan Śpiewak - który uważał, że poezja Stanisława Jerzego Leca jest "" - przypomniał wiersz jego autorstwa pt. "Nagle": "Nagle otworzyłem oczy, / szedłem z piosnką na ustach / przez byłe Getto! / Miliony żywych, zabitych oczu patrzyło na mnie, / jedynie ja szedłem martwy / i tylko własna krew, / czerwona od wstydu, / biła mnie po twarzy".

"" - podsumował.

Danuta Butler w pracy "Polski dowcip językowy” wielokrotnie cytuje Stanisława Jerzego Leca, podkreślając wszechstronne możliwości jego pióra. Przywołuje modyfikacje związków frazeologicznych - "salto morale", i przysłów - "Dłużej autora niźli utwora"; a także inwencję neologiczną - "XI przykazanie: Nie cudzosłów!", oraz fraszki - "Trudno jeszcze żywić cześć, kiedy nie masz sam co jeść" i "Położenie a postawa, to piekielnie trudna sprawa".

Aforyzmy Leca stanowią najoryginalniejszą i jednocześnie najbardziej znaną część jego dorobku pisarskiego. "Sięgając po formułę starożytnych sentencji, posługując się ostrym dowcipem, kalamburem, grą słów, konceptem językowym, konceptem poetyckim, skrótem myślowym, Lec budował wyjątkowo trafny komentarz do współczesnych zjawisk społecznych i politycznych" - ocenił prof. Julian Krzyżanowski.

"Myśli nieuczesane", wydane po raz pierwszy w formie książkowej w 1957 r., przetłumaczono na kilkanaście języków.

"To, że nie czyta się Szekspira, Owidiusza czy +Ulissesa+ Joyce’a, może być skutkiem braku czasu albo nienaprawialnych duchowych i mentalnych niedostatków, lecz ani jedno, ani drugie nie może wyjaśnić, dlaczego ktoś nie czyta Leca" - ocenił Miljenko Jergović.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj