Dziennik Gazeta Prawana logo

''Światło'' - z dystansem o Polsce

14 marca 2009, 09:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gdyby ze „Światła” oderwać okładkę, można by ulec przekonaniu, że autorem powieści nie jest Irlandczyk, ale Polak. Trudno jednak wyobrazić sobie, aby którykolwiek z rodzimych pisarzy był w stanie spłodzić książkę, w której na historię Polski i jej mieszkańców patrzy się z dystansem, a ponury PRL zostanie wykorzystane jako tło niebanalnej love story.
("Light")
Wyd. Świat Literacki 2009

p

Oto główny bohater, bezimienny, leciwy Polak, wspomina swoją młodość, czasy komunizmu, utraconą miłość. Właściwie nawet snuje nie jedną, lecz dwie miłosne historie. Druga nie należy do niego, a do spotkanego w Krakowie młodego Irlandczyka podróżującego po Europie w poszukiwaniu utraconej ukochanej.

W tle przewija się opowieść o II wojnie światowej, kilku polskich miastach (Nakle, Toruniu, Szczecinie) i żubrówce. W Świetle otrzymujemy zupełnie odmienne od tego znanego z polskiej literatury spojrzenie na wszystko, co uznajemy za swojskie, nasze, bliskie. Co nie znaczy, że twórca wykazuje się jakimś poczuciem wyższości wręcz przeciwnie, obraz Polski u OGradyego jest nie tylko ciepły, ale też emocjonalny. Zupełnie jakby pisarz wyemigrował z kraju nad Wisłą lata temu i powrócił do niego we wspomnieniach opisywanych w książce. Inna sprawa, że autor Światła istotnie jest wędrowcem-emigrantem. I to nawet nałogowym.

Urodził się w Stanach Zjednoczonych, wychowywał w rodzinie irlandzkich emigrantów, następnie przeprowadził się do Hiszpanii, a obecnie zdarza mu się mieszkać w Toruniu. Stąd zapewne łatwość, z jaką potrafi wejść w skórę kogoś, kim nie jest. To oczywiście nie czyni jeszcze jego powieści wybitną, ale Światło to książka dobra, wciągająca i zupełnie nienachalnie poruszająca.

OGrady uwielbia pisać w sposób sentymentalny, ale udaje mu się zatrzymać na granicy pretensjonalności. Bohaterowie jego dwóch miłosnych historii złożonych w jedną powieść spotykają się tylko raz, na chwilę, w jakiejś krakowskiej kawiarni, lecz autor buduje między nimi mocną i wiarygodną więź. Być może dużo solidniejszą niż ta, która łączyła ich z utraconymi kochankami. Jest w tej książce czułość, nierzeczywistość, coś, co rozbraja i rozczula. Znajdziemy też w gruncie rzeczy przepis na to, jak umiejętnie pisać o miłości. W taki sposób, by jej nie przerysować, a uczynić bliską czytelnikowi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj