Dziennik.pl logo

Anatomia nazizmu Jonathana Littella

2 maja 2009, 09:59
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Anatomia nazizmu Jonathana Littella
Inne
Pisarz w swoim eseju ''Suche i wilgotne'' dokonuje sekcji na faszystowskiej osobowości, błyskotliwie komentując ''Kampanię wschodnią'' Leona Degrelle'a. A przy okazji zdradza część prawdy o inspiracjach dla swojej głośnej powieści ''Łaskawe'' - pisze w DZIENNIKU Piotr Kofta.

Tylko w DZIENNIKU! Przedpremierowy fragment książki "Suche i wilgotne" >>>

p

Po ukazaniu się „Łaskawych”, jednej z najbardziej kontrowersyjnych powieści początku XXI wieku, krytycy zarzucali autorowi między innymi, że główny bohater, dr Maximilian Aue, hitlerowski Wergiliusz, szczególny przewodnik po rozległej, piekielnej scenie nazistowskich wojen, to postać z gruntu fałszywa – w każdym calu nieautentyczna: człowiek ilustracja, człowiek zwierciadło, człowiek stereotyp. I choć amerykańsko-francuski pisarz bronił swoich racji, twierdząc, że Aue stanowi wypadkową jego osobistych rozważań na temat tego, jak on sam – Jonathan Littel – postępowałby wciśnięty w skórę wykształconego esesmana, niewykluczone, że krytycy mieli rację. Co wszelako nie znaczy, że „Łaskawe” przez to tracą na wartości. Otóż nie tracą – ani myślowo, ani literacko, stając się wyrafinowanym studium umysłowości mężczyzny, którego umiejętnie przekupiono nazizmem i który tak jak miliony jemu podobnych chętnie ów atrakcyjny towar nabył.

Ukazujący się niebawem po polsku esej Littella „Suche i wilgotne” to rodzaj inteligentnych i błyskotliwych notatek na marginesach. I to w sensie podwójnym. Jest to bowiem tyleż komentarz do „Łaskawych”, ile rozważania przy okazji lektury „Kampanii wschodniej”, wspomnień belgijskiego katolickiego nacjonalisty Leona Degrelle’a (1906 – 1994), w czasie II wojny światowej dowódcy 28. Ochotniczej Dywizji Grenadierów Pancernych SS „Wallonien”, po upadku III Rzeszy zaś politycznego uchodźcy chronionego przez frankistowski reżim w Hiszpanii (choć pisze się o nim jako o przymusowym emigrancie, w Maladze, gdzie mieszkał, nie było mu źle – do końca życia publikował, działał w biznesie i dorobił się nawet efektownej posiadłości stylizowanej na zamczysko).

Degrelle miał niezłe pióro. „Wielki, samorodny talent autora powoduje, że przy lekturze stają przed oczami płótna flamandzkich mistrzów i »Okropności wojny« Goi. Nasuwają się też nieodłączne konotacje literackie z »Wojną i pokojem« hrabiego Tołstoja w jej najlepszych batalistycznych fragmentach, pamiętnikami hrabiego de Segura o odwrocie z Rosji w 1812 roku, »Podróżą do kresu nocy« Celine’a i wojennymi reportażami Malapartego” – pisał o jego wspomnieniach frontowych zmarły niedawno wybitny historyk Paweł Wieczorkiewicz. Littell jednak nie czyta Degrelle’a dla samego Degrelle’a ani dla jego autokreacji, ani nawet celem zyskania wiedzy o brutalnym koszmarze wojny. Podtytuł jego eseju to „Krótka wyprawa na terytorium faszysty”. Chodzi więc raczej o analizę semantyczną tekstu, który nie tyle został napisany przez faszystę, ile sam tego faszystę pisze. Wybór Degrelle’a wydaje się tu podyktowany dość banalnym kryterium: ów Belg był francuskojęzyczny, podobnie jak Littell. Autorowi „Łaskawych” zależało bowiem na tym, by język „Kampanii wschodniej” rozłożyć na czynniki pierwsze i odkryć, z jakich elementów składa się świat owego tekstu.

Żeby jednak dokonać takiego rozbioru, potrzebne są pewne ramy interpretacji – pisarz znajduje je w nietłumaczonym dotąd na polski obszernym dziele niemieckiego socjologa Klausa Theleweita „Męskie fantazje” („Männerphantasien”, 1977), który próbuje opisać, w jaki sposób faszyzm kształtuje rzeczywistość – sztuczną i postulowaną. Podobnie jak klasyczna już praca Jadwigi Staniszkis „Ontologia socjalizmu” „Männerphantasien” szukają klucza do zamkniętego, nieprzemakalnego systemu totalitarnych znaczeń – Theleweit jednak, a za nim Littell, inaczej niż Staniszkis sięga do nowoczesnej psychologii osobowości, określając faszystę jako człowieka, który „właściwie nigdy nie zakończył procesu separacji od matki i nigdy nie wytworzył Ja w znaczeniu opisanym przez Freuda. Faszysta to ktoś »jeszcze-nie-całkiem-narodzony«. Ale nie psychopata. (…) Żeby dojść do władzy, buduje sobie lub pozwala sobie zbudować – poprzez dyscyplinę, tresurę, ćwiczenia fizyczne – Ja uzewnętrznione, które przyjmuje kształt »pancerza«, »mięśniowej zbroi«”. To jest klucz do Leona Degrelle’a.

Rozważania Littella mogą rzeczywiście sprawiać wrażenie oderwanych i marginalnych, ale składają się na spójny układ intuicji, które nie tylko wydają się całkiem sensowne, ale także uniwersalne. Autora „Łaskawych” interesują rozmaite opozycje znaczeniowe, którymi tekst Walończyka jest wręcz usiany – tym, dla przykładu, co zagraża faszystowskiej armii, nie jest w istocie wróg, ale „wilgoć”, cecha nacechowana żeńsko: żołnierz Rzeszy jest zawsze suchy. Równie ważna jest symbolika falliczna wszelkiego rodzaju (na kontrze wobec kobiecej obłości) – prawdziwy esesman zachowuje hardą sztywność. A przy tym – jak pisze Littell – „dla faszysty metafora nigdy nie jest wyłącznie metaforą”.

Littell, zabawiając się odczytywaniem ukrytych sensów w „Kampanii wschodniej” Degrelle’a, nie przestaje być, rzecz jasna, pisarzem. „Suche i wilgotne” mimo pewnego nagromadzenia abstrakcji świetnie się czyta, być może ze względu na fragmentaryczną strukturę książki, wzbogaconą o liczne ramki i zdjęcia, a także z powodu nieukrywanego sarkazmu autora, gdy kpi sobie z rozmaitych przemilczeń Degrelle’a oraz z jego fanfaronady – jedną z ulubionych dykteryjek dowódcy SS „Wallonien” była historia o tym, co powiedział mu Adolf Hitler, człowiek o „jasnych, wrażliwych oczach”. „Gdybym miał syna” – rzekł podobno Führer do Degrelle’a – „to chciałbym, żeby był taki jak pan”.

„Suche i wilgotne” ma jeszcze jeden walor poznawczy. To lekko uchylona furtka do „Łaskawych”, książka odsłaniająca fragmenty anatomii tej fascynującej powieści, wreszcie – akt częściowej dekonspiracji dr. Maximiliana Aue. Warto zmierzyć się z esejem Littella choćby po to, by zrozumieć, w jaki sposób prozaik konstruuje złożoną, trudną, symboliczną postać literacką.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Piotr Kofta
Piotr Kofta

Pisarz, krytyk literacki, publicysta

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj