Dziennik Gazeta Prawana logo

Bohdan Butenko - architekt książki. Sylwetka zmarłego wielkiego twórcy

20 października 2019, 11:00
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Bohdan Butenko w 2017 roku na Targach Książki
Bohdan Butenko w 2017 roku na Targach Książki/AKPA
Bohdan Butenko zrewolucjonizował polską ilustrację - pierwszy potraktował książkę jako całość graficzną, wprowadził uproszczone rysunki, skróty myślowe. Zmarły 14 października rysownik jest jednym z bohaterów właśnie wydanej książki Barbary Gawryluk.

"" - pisze Gawryluk w książce "", wspominając dziennikarzy zwiedzonych przez "".

Lakoniczność Butenko zaprezentował już na początku rozmowy z Gawryluk: indagowany przez autorkę książki, dlaczego zajął się ilustracją dla dzieci, Butenko odpowiedział pytaniem "?".

Zanim skończył warszawską ASP, studiował krótko polonistykę, oraz śpiew w Wyższej Szkole Muzycznej. Dyplom zrobił w 1955 r. w klasie Jana Marcina Szancera. Lubił podkreślać, że jest pośrednim uczniem Matejki. "" - mawiał.

Tuż po dyplomie w 1955 roku Butenko rozpoczął pracę w wydawnictwie Nasza Księgarnia jako redaktor artystyczny. To tutaj w roku 1956 ukazała się jego pierwsza książka dla dzieci "" Juliana Tuwima. Podobno redaktorzy, zaskoczeni rysunkami Butenki, przeprowadzili konsultacje w pobliskiej podstawówce. "" – wspominał Butenko.

Na rysunkach Bohdana Butenki wychowało się kilka pokoleń, jego dzieł opatrzonych słynną sygnaturą Butenko Pinxit - jest podobno ok. 250. Jednak w latach 50. styl Butenki był bardzo nowatorski. Jak pisze kulturoznawca Mikołaj Gliński na portalu Culture.pl, "". Każda książka Butenki jest całością konsekwentnie podporządkowaną jednej koncepcji graficznej - od okładki i ilustracji przez paginację, numery rozdziałów, spis treści. Często pojawia się motyw scalający, jak ślady stóp w "I ty zostaniesz Indianinem". Butenko porównywał projektowanie książki do robienia swetra na drutach: "Trzeba dziergać tak, żeby się nie pruło" - mawiał.

Butenko wypracował styl, którego cechą było uproszczanie rysunku, co nasuwało skojarzenia z twórczością dzieci. Było to skojarzenie uprawnione - Butenko zachował swoje szkolne zeszyty i zawartym w nich rysunkom dawał nowe życie w ilustrowanych książkach. "" - pisze znawczyni jego twórczości Anita Wincencjusz-Patyna. Dzieci lubiły też dokładność Butenki - jak w wierszyku występowało 40 butelek, to taka właśnie ich liczba pojawiała się na ilustracji.

Podczas praktyk studenckich Butenko pracował przez rok w największej w latach 50. polskiej drukarni Dom Słowa Polskiego. Nabyta tam wiedza pozwoliła mu zapracować sobie na tytuł "". Ilustrator miewał niespotykane pomysły i nie dawał się zbyć tłumaczeniami, że są one niewykonalne. Gdy ilustrował wiersze Edwarda Leara w zbiorze "” zaprojektował czarne strony z białymi tekstami, co dawało wrażenie tekstu ze szkolnej tablicy. O to, by strony naprawdę były czarne, stoczył podobno z drukarzami wojnę. Z kolei w "" miały być wycięte w stronach dziurki od klucza - rzecz dość skomplikowana do wykonania przy dużym nakładzie książki.

Rysownik był też prekursorem animacji. W 1958 roku telewizja zwróciła się do niego z propozycją zrobienia programu dla dzieci. Butenko postanowił zrobić film animowany. "" – wspominał Butenko w jednym z wywiadów.

Gapiszon, ulubiona postać Butenki, w latach 60. trafił na łamy czasopisma dla dzieci "". Przygody przedszkolaka w czapeczce z pomponem wydane też zostały jako książeczki. Pod koniec lat 60. na potrzeby "Świerszczyka" zostali stworzeni inni bohaterowie – niezdarny hipopotam Gucio i mądry pies Cezar lubili podróżować i pomagać innym. Kwapiszon z kolei jest głównym bohaterem serii komiksowej autorstwa Butenki wydawanej w latach 1976-1981 przez Naszą Księgarnię. Warszawiak, harcerz i wędkarz znajduje tajemniczą szkatułkę i wpada w tarapaty - ścigają go dwaj złodzieje: Faworyt i Kompan, którzy próbują mu ją odebrać. W serii o Kwapiszonie plansze komiksu składają się z czarno-białych zdjęć i fotomontaży, na ich tle narysowane są postaci i przedmioty.

Dlaczego Gapiszon, Kwapiszon i inne postaci stworzone przez Butenkę zapadły w pamięć kilku pokoleń? "" - mówił Butenko. Rysownik do końca pracował tradycyjnymi metodami - jego warsztatem był papier, kredki, ołówki, tusz. Komputera używał tylko do drobnych ustaleń, na przykład wielkości czcionki, nigdy do ilustrowania. Za bardzo ważną część warsztatu uważał kosz na śmieci, gdzie lądowało wiele prac.

W opublikowanej przez wydawnictwo Marginesy książce Barbary Gawryluk "Ilustratorki, ilustratorzy. Motylki z okładki i smoki bez wąsów" znalazły się też eseje o takich twórcach jak Danuta Konwicka, Jan Marcin Szancer, Jerzy Srokowski, Adam Kilian, Janusz Stanny czy Józef Wilkoń. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj