To pierwsza we Włoszech tak wielka inicjatywa dedykowana polskiemu pisarzowi.

Spotkania i debaty odbędą się tuż po publikacji w tym kraju obszernego zbioru dzieł twórczości Herlinga-Grudzińskiego "Etyka i literatura. Świadectwa, dziennik, opowiadania". Tom pod redakcją profesor Krystyny Jaworskiej z Turynu ukazał się w prestiżowej serii wydawnictwa Mondadori.

W ostatnich tygodniach publikację tę odnotowano na łamach wszystkich największych włoskich gazet. Nie brakowało tam opinii, że zbiór ten jest swoistym zadośćuczynieniem, choć spóźnionym dla wielkiego polskiego pisarza, więźnia łagrów, żołnierza II Korpusu Polskiego, uczestnika bitwy o Monte Cassino, który przez wiele lat był we Włoszech spychany na margines życia literackiego czy wręcz cenzurowany z powodu opisanych doświadczeń życia w sowieckich więzieniach i łagrach.

W festiwalu, zorganizowanym przez Instytut Polski w Rzymie, udział wezmą przedstawiciele władz Neapolu na czele z burmistrzem Luigim de Magistrisem, polskiej dyplomacji z ambasador RP we Włoszech Anną Marią Anders, polscy znawcy twórczości Herlinga-Grudzińskiego i włoscy poloniści z kilku ośrodków uniwersyteckich.

Gościem specjalnym będzie jeden z najwybitniejszych włoskich aktorów, neapolitańczyk Toni Servillo, który w bazylice Santa Chiara przeczyta opowiadanie pisarza "Podzwonne dla dzwonnika".

Dyrektor Instytutu Polskiego Łukasz Paprotny powiedział PAP: "W mieście, które było domem pisarza przez większą część jego życia, odbędzie się konferencja akademicka i prezentacja jego dzieł".

Jak podkreślił, do Neapolu zaproszeni zostali wraz ze swoimi profesorami studenci włoskich ośrodków polonistycznych, którzy zaangażowani są w prace translatorskie nad niepublikowanymi dotąd po włosku fragmentami "Dziennika pisanego nocą". Szef polskiej placówki z Wiecznego Miasta zwrócił uwagę na szczególną rolę jako kustosza spuścizny odgrywa córka pisarza Marta Herling, która - jak dodał - "potrafi otworzyć w Neapolu wszystkie drzwi".

O festiwalu "Napoli di Herling" informuje włoska prasa, która niedawno również z satysfakcją odnotowała wydanie zbioru dzieł Herlinga-Grudzińskiego podkreślając, że przez lata był on mało znany we Włoszech.

Publicysta "Corriere della Sera" Pierluigi Battista wyraził opinię, że decyzja o wydaniu najważniejszych dzieł w cenionej serii wydaje się "spóźnionym, ale należnym zadośćuczynieniem dla polskiego pisarza, który żył na wygnaniu we Włoszech w intelektualnie pasjonującej, ale odosobnionej niszy". Jak ocenił, to sprawiło, że jego "nadzwyczajne książki nie weszły, choć zasługiwały" do włoskiej debaty kulturalnej i politycznej.

"Nareszcie powstał wyłom w murze ignorancji, wrogości i konformizmu, który we Włoszech utrudnił szerzenie się wolnej myśli, uwagi wobec niewysłuchanych świadectw, które mogłyby pozwolić lepiej zrozumieć dynamikę i grozę totalitaryzmów XX wieku" - dodał Battista. Przypomniał, że "Inny świat" zawierający wspomnienia z sowieckich łagrów długo krążył praktycznie w Italii jedynie w tzw. drugim obiegu wydawniczym.

Jak stwierdził publicysta, w ostatnich latach swego życia polski pisarz "doznał we Włoszech upokorzenia ze stron cenzury", a jedno z wydawnictw odrzuciło jego wstęp do pism więźnia gułagu Warłama Szałamowa.

W ten sposób autor komentarza przywołał opisane 20 lat temu we włoskich gazetach zdarzenie. Wtedy turyński wydawca Giulio Einaudi zamówił u Herlinga-Grudzińskiego wstęp do przekładu opowiadań Szałamowa. Pisarz wybrał formę rozmowy z tłumaczem książki Piero Sinattim, znanym popularyzatorem literatury drugiego obiegu w ZSRR. Wydawca jednak zrezygnował z dostarczonego mu materiału, ponieważ, jak wyjaśnił, autor "Innego świata" za bardzo podkreślał podobieństwo między komunizmem i nazizmem, a za mało uwagi natomiast poświęcił na ocenę artystycznych walorów prozy.

Komentatorzy wyrażali wówczas w prasie przekonanie, że Einaudi – od zawsze sympatyzujący z komunizmem i Związkiem Radzieckim - dopuścił się "haniebnej cenzury".

Po ukazaniu się obszernego wyboru przekładów polskiego pisarza w prestiżowej serii Meridiani wydawnictwa Mondadori zwrócono uwagę na to, że w 1999 roku do tego koncernu należało już wydawnictwo Einaudi. Dlatego publicyści dostrzegają szczególną wymowę tej ostatniej inicjatywy Mondadori.