Dziennik Gazeta Prawana logo

Uwaga kobiety! Uwaga problemy!

9 grudnia 2007, 10:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Najnowsza prapremiera w Teatrze Polonia "Kobiety w sytuacji krytycznej" to prawdziwy koszmar. Dlaczego Krystynę Jandę zainteresował tak nieciekawy, infantylny i fatalnie napisany cykl monologów?

Przygotowałam się na pyszny wieczór, chciałam posłuchać o świecie kobiet. Usiadłam na widowni i zajrzałam do programu. Słowa Krystyny Jandy wydały się jeszcze bardziej zachęcające. Reżyser tłumaczy, że kiedy przeczytała po raz pierwszy monologi Joanny Murray-Smith, wydawały jej się śmieszne, poruszające i prawdziwe. Już za chwilę przekonałam się, że szefowa Polonii tym razem wpuszcza widzów w maliny.

Płytko, płyciutko wchodzimy w pięć kobiecych historii. Bohaterki, a przy okazji i widzowie, są poddawani czemuś na kształt psychologicznej terapii grupowej. Próbują opowiadać o bolesnych upadkach, rozterkach i wątpliwościach. Ich historie, choć przeplatają się, nie mają ze sobą nic wspólnego. Może poza jednym - wszystkie panie są nieszczęśliwe.

Nienaturalnie bezradna Maria Seweryn w roli rozhisteryzowanej matki trojga dzieci, z kolejnym w drodze, płaczliwym głosikiem mówi, że szuka smoczka. Oj, jaka nieszczęśliwa, że siedzi w domu i wychowuje potomstwo, z którym sobie nie radzi. Zresztą z niczym sobie nie radzi. Dorota Pomykała (jedyna chwilami śmieszna kreacja) gra wesołą wdówkę. Żywo i z przejęciem opowiada o innych wdowach, które są jej najlepszymi przyjaciółkami. Małgorzata Zajączkowska (jej ulubiona mina: zmarszczony pies rasy szar pej) zdradzona przez ukochanego znajduje ukojenie w... hodowli kaktusów. I z uporem godnym lepszej sprawy opowiada o swoich małych zielonych przyjaciołach, co jakiś czas roniąc łzę lub dwie. Na koniec krzyknie: Jestem kaktusem! Denerwujące. Jest jeszcze krzycząca (aż uszy puchną) ze szczęścia Joanna Pokojska. Wychodzi za mąż. Ale jej szczęście też wkrótce się skończy. Oczywiste. Historie są pocięte przez recitalik Lidii Stanisławskiej. Kobieta twardym jodłującym głosem śpiewa o swojej karierze i alkoholizmie. Co kilka sekund dotyka piersi i serca, żeby jeszcze bardziej uwypuklić cierpienie. Przykry obrazek.

Wypowiedzi bohaterek są jakby żywcem wyjęte z listów zdesperowanych czytelniczek, piszących do pism kobiecych z błaganiem o pomoc. Banał goni banał. Tylko dosłowność, bez grama ironii. Śmiech na widowni wydaje się jedynie wymuszony.

Wszystko razem w sumie bardzo przykre. Klapa po całości.

"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj