Dziennik Gazeta Prawana logo

Rozwód i co dalej?

3 lutego 2008, 09:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jak żyć po rozstaniu z mężczyzną i przeżyć? Odpowiedź znajdziemy w monodramie Małgorzaty Skoczylas "Mój boski rozwód" w Teatrze Powszechnym w Łodzi.

Typowa sytuacja. Mężczyzna ma do wyboru: młodą, seksowną Meksykankę lub żonę, która wychowała ich dziecko, zrezygnowała z pracy, a teraz jest już niezbyt atrakcyjną kobietą po czterdziestce. W idealnym świecie małżonek stawia na wspólnie przeżyte lata, szacunek i zaufanie. Ale nie w monodramie "Mój boski rozwód", bo ten jest dużo bardziej gorzki.

Bohaterka sztuki dowiaduje się o zdradzie męża i rozwodzie. Tego samego dnia jej córka wyprowadza się do chłopaka. "Przyjaciele" wolą towarzystwo niewiernego małżonka i jego kochanki. Zostaje jej pusty dom i pies. To za mało, aby być szczęśliwym.

W przedstawieniu łódzkiego Teatru Powszechnego, w ascetycznej scenografii Wandy Kowalskiej i Marka Pasiecznego, rozwija się historia zwyczajnego życia porzuconej, niemłodej już kobiety. Dni mijają, a ona przechodzi przez różne etapy typowe dla takiej sytuacji - pragnienie powrotu męża, rozpaczliwe szukanie innego mężczyzny, maniakalne odchudzanie się, aby zyskać atrakcyjność.

Reżyser Marek Pasieczny obdarzył bohaterkę dużą dozą ironii. Jej trudne zmagania z sobą wywołują śmiech, który oczyszcza atmosferę. Małgorzata Skoczylas gra swoją rolę z taką precyzją, iż teraz trudno wyobrazić sobie w niej inną aktorkę. Jest smutna i wesoła; słaba i silna; zrozpaczona i radosna. Wszystkie te elementy układają się w mozaikę, która nie pozwala się nudzić.

Dlaczego tekst Aron tak niepokoi? Bo w takiej sytuacji są miliony kobiet i miliony kobiet będą. "Kay zapewniała mnie, że pierwsze 50 lat w życiu kobiety to są te najgorsze. Mówiła, że powinnam spojrzeć na swoje życie jak na smakowity obiad, a na mężczyznę jak na dodatek - przyjemny, ale niekonieczny. Poradziła mi, żebym się sobie oświadczyła, sama przyjęła oświadczyny i sama wyszła za siebie. Aby… kochać siebie aż do śmierci. Śmiejcie się jak chcecie, ale mi to pomogło" - Kay to psycholog, która pokazała rozbitej kobiecie, że przecież życie trwa nadal. A najważniejsze to kochać siebie. Czasem to jednak niezwykle trudne...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj