Dziennik Gazeta Prawana logo

Szekspir a la Mumio

5 maja 2008, 14:52
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jan Kott przekonywał, że Szekspir nie jest ani komiczny, ani tragiczny, lecz gorzki. Zdumiewające, ale Gabriel Gietzky we Wrocławskim Teatrze Współczesnym pozbawił "Kupca weneckiego" jakiegokolwiek smaku.

Klasycyzująca, powściągliwa scenografia Dominiki Skazy. Industrialnie, mocno brzmiąca muzyka Aleksandry Gryki. Delikatny, tętniący życiem dekolt teatralnej kasjerki, który unieważnił późniejszą niby-zmysłowość na scenie. Tyle dobrego da się powiedzieć o tej inscenizacji. Reszta jest zbiorem przypadkowo zlepionych krotochwil, zabawką aktorów prowincjonalnych.

Gietzky, ciekawy interpretator dzieł kameralnych, na dużej scenie nie dał rady. Odarł szekspirowski dramat nie tylko z kontekstu władzy, pieniądza czy braku akceptacji dla seksualnej odmienności, lecz i z jakichkolwiek symboli, które dałoby się zaczepić we współczesności. Nie ma tu społeczności wykluczonych. Nie ma kast ni klas. Nie ma weneckiego, bogatego kupca-homoseksualisty Antonia. Nie ma zamożnego, ortodoksyjnego Żyda Shylocka. Nie ma bogatej i inteligentnej Porcji. Są figurki z papier mache.

Na początku wydawało się, że reżyser trafnie dostrzegł, iż historia Shylocka, który pożycza pieniądze Antoniowi pod zastaw funta mięsa z jego ciała, jest równie prawdopodobna jak fabuły commedia dellarte. Że to konwencja. Stąd usprawiedliwienie dla umownej, niemal dwubarwnej czasoprzestrzeni. Oszczędność dekoracji i rekwizytów. Plakatowe kostiumy. Ale u Szekspira na tym koniec banału.

Zaczyna się baśń i gra symboli. Zgoda na kontrakt, przekazanie pieniędzy Bassaniowi (nieprzekonujący Szymon Czacki), wielkiej, męskiej miłości Antonia (poprawny Jerzy Senator) otwiera rozmowę o cynizmie i granicach pobłażania. O seksie i wierności. Z kolei próba uwiedzenia przez Bassania Porcji (mało zmysłowa Lena Frankiewicz) to dysputa o tradycji, władzy i bogactwie. Ucieczka z domu zakochanej w Lorenzu Jessiki to początek bólu Shylocka-ojca, źródło jego religijnego amoku, impuls zaślepiającej nienawiści. A w tym "Kupcu weneckim" nie ma dysputy o antysemityzmie, o homofobii, ani słowa o przeznaczeniu, władzy i pieniądzu, lecz papierowy teatrzyk. Krotochwila wypiera poezję, świetlicowa propaganda komediodramat.

Poważny błąd inscenizacji to lichość postaci. Bohaterowie Gietzkyego nie śnią i nie żyją. Nie tęsknią i nie pragną. Żadna z postaci nie ma psychiki, żadna nie ma ciała. Nie ma przeszłości ni przyszłości. Żądzę władzy, nienawiść, mściwość zastąpiły płaskie, monotonne recytacje i kostiumy z telewizyjnych court shows.

Shylock, przecież postać tragiczna, grzmi tubalnym głosem Bolesława Abarta niczym sekretarze partyjni na wiecach w marcu 68 roku - kompletna aktorska porażka. Namiętność Porcji i Bassania Gietzky ubrał w kostiumy z lumpeksu. Porcja najczęściej staje niczym pin-up girls z zapałczanych etykiet. Bassanio giba się jak fordanser w gminnym klubie disco. Żadne z nich niczego nie konfrontuje, a spór o zaręczynowy pierścionek, którym Bassanio opłacił uwolnienie Antonia od śmierci, przypomina kłótnię przekupek z bazaru o nać pietruszki.

Pożyczka i okrutny zastaw, porwanie, zmiana wiary, fatum, decydujące o wyborach przyszłości, nie znalazły wyrazu w bezradnych, mizdrzących się, zmanierowanych aktorach. Żadnego światłocienia, żadnych niuansów, żadnych symboli. Z jednej strony - katolicy, z drugiej Żydzi. Ale jak w to uwierzyć. Z powodu mycki na głowie Shylocka czy z powodu mobilnej wanny, w której tylko katolicy chętnie się kąpią?

We Współczesnym naprawdę rozbawił mnie tylko nowy wariant skeczu Mumio (dubbingowana live wizyta inkasenta z gazowni). Prowadzone po arabsku i hiszpańsku zaloty Porcji z marionetkowymi władcami Maroka i Aragonii rozśmieszyły mnie do łez. Tylko że skecz Mumio trwał kilka minut, a spektakl Gietzkyego dwie godziny. Za długo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj