Dziennik.plKultura

Niedziela, 12 lutego 2012

Imieniny: Eulalii, Nory, Modesta

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -9°C

Alicja skrojona jak Harry Potter

2010-03-04 | Ostatnia aktualizacja: 21:48 | Komentarze: 0 | skomentuj
Alicja skrojona jak Harry Potter

Alicja skrojona jak Harry Potter / Inne

Od piątku w polskich kinach adaptacja "Alicji w krainie czarów". Nowy film Tima Burtona budzi mieszane uczucia. Zamiast ekranowych szaleństw największego ekscentryka współczesnego Hollywood, dostaliśmy rozrywkową bajkę dla najmłodszych.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-02-12

temp. min -23°C max. 0°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Przed Burtonem z "Alicją w krainie czarów" kino mierzyło się wielokrotnie. Po raz pierwszy powieść Carolla przeniesiono na ekran już w roku 1904 w Anglii, starając się dochować maksymalnej wierności wobec słynnych ilustracji Johna Tenniela. Zdecydowanie najpopularniejsza stała się jednak animacja Disneyowska z 1951 roku. Utrwaliła ona ikoniczny wizerunek Alicji jako blondyneczki w białym fartuszku i niebieskiej sukience.

Bez konfrontacji

Choć powstawały wersje różne, bliższe i dalsze powieściowemu oryginałowi, animowane i aktorskie, plastycznie rozbuchane i skromniejsze, to kinu nigdy nie udało się oddać niepowtarzalnego charakteru i klimatu utworów Carrolla. Pewnie dlatego, że ich magia tkwi w języku opisów, poezji wyglądów, skomplikowanej symbolice, absurdalnych sylogizmach nieprzekładalnych ani na dosłowność obrazu, ani na umowność rysunku.

Porywając się na "Alicję w krainie czarów", Tim Burton zdawał sobie zatem sprawę z ryzyka. Ale w końcu komu, jeśli nie właśnie jemu miała się ta sztuka przekładu udać? Wszak Burton wielokrotnie przyznawał się do fascynacji dziełami Carrolla, a materiał wydawał się dla niego wręcz idealny.

Pomysł, by Alicję uczynić 19-latką zmuszaną do zamążpójścia i powracającą po latach do króliczej nory, pozwalał się odbić od utrwalonych wyobrażeń, skonstruować coś na kształt aktorskiego sequela filmu Disneya sprzed 60 lat. Dał też szansę na unik przed bezpośrednią konfrontacją z dziełem Carolla i napisanie fabuły inspirującej się książkami, ale jednak odrębnej. Tymczasem właśnie scenariusz autorstwa Disneyowskiej wyrobniczki Lindy Woolverton zawodzi, proponując jeszcze jedną wersję alternatywnej rzeczywistości, w której wyjęty z codzienności musi odegrać rolę zbawcy.

Mało Burtona w Burtonie

Woolverton sprowadziła zatem "Alicję..." na płaszczyznę znaną młodej widowni z ekranizacji "Harry’ego Pottera" czy "Opowieści z Narnii" i powtórzyła schemat niemal modelowo. Fabuła rozgrywa się więc wedle prostej linii narracyjnej w przewidywalnym dość kierunku, po drodze zaliczając jazdę obowiązkową przez kolejne punkty programu.

Burtonowi najwyraźniej zabrakło pomysłu na opowiedzenie historii w ten sposób, wpasowanie się w ciasny fabularny gorset. Porusza się więc po Wonderland dość ostrożnie, skrępowany konwencją, wymogami producentów, nie opuszczając bezpiecznego terytorium naiwnej dziwaczności dla dzieci i pomijając wszelkie podteksty czytelne dla dorosłych. A tak przecież była napisana sama powieść.

Czytaj dalej >>>

Wojciech Kałużyński
Źródło: Dziennik.pl
12następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«