"Dzięki najnowszej technologii odkryliśmy, że Mona Lisa okrywała suknię specjalnym woalem z gazy, jaki niegdyś nosiły kobiety w ciąży lub zaraz po porodzie" - powiedział we francuskiej telewizji ekspert od dzieł sztuki, Michel Menu.

Tyle tylko że wcześniej inni eksperci doszli do przekonania, że Leonardo stworzył swój ukryty autoportret, a wyraz twarzy zwany enigmatycznym uśmiechem ma wyśmiewać głupotę ludzi, którzy tego nie widzą.

Tak czy siak, artyście pozowała modelka Lisa Gherardini, żona bogatego florenckiego kupca, który zamówił ten portret u da Vinci. Portret zawisnąć miał w jadalni, stąd jego niewielkie rozmiary. Ze względu na opieszałość Leonarda Francesco Giocondo odmówił zapłaty za gotowy obraz. Malarz zirytował się i zabrał obraz do Francji.

Od 1804 roku można go oglądać w Luwrze. I podziwiać tajemniczy uśmiech...