Opustoszałe place zabaw w godzinach emisji serialu, wielomilionowa widownia przed odbiornikami, sklepy Cepelii ogołocone z góralskich ciupag. To nie żart - takie zamieszanie towarzyszyło telewizyjnej premierze "Janosika".

Wyemitowany po raz pierwszy latem 1976 r. serial Jerzego Passendorfera (reżyseria) i Tadeusza Kwiatkowskiego (scenariusz) zrobił furorę, która wcześniej udała się tylko "Czterem pancernym". Amatorzy podwórkowych zabaw nareszcie mieli alternatywę. Od tej pory bawiono się już nie tylko w załogę czołgu Rudy 102, ale także w szajkę szlachetnych zbójników z Tatr walczących z okrutnym burgrabią, jego hajdukami i austro-węgierskim wojskiem. Na kanwie serialu powstał pełnometrażowy film wyświetlany z nie mniejszym powodzeniem w kinach oraz znakomity komiks Tadeusza Kwiatkowskiego i Jerzego Skarżyńskiego.

Ojcem wielkiego sukcesu "Janosika" i jego niesłabnącej do dziś popularności był Tadeusz Kwiatkowski. Znakomity scenarzysta krakowskiego kabaretu Jama Michalikowa i telewizyjnej "Kobry" napisał historię legendarnego harnasia na nowo. Jak wiadomo, prawdziwy Janosik nie był Polakiem, lecz Słowakiem, i nie miał na koncie tak karkołomnych przygód, co jego filmowy odpowiednik.

Fabułę trzeba było uatrakcyjnić, żeby mieściła się w komiksowym schemacie widowiska płaszcza i szpady. Stąd każdy z 13 odcinków stanowi odrębną całość i osnuty jest wokół spektakularnej akcji zbójników, którzy dzięki sprytowi i zręczności, ale także grze fair i bez rozlewu krwi wychodzą z opresji cało i grają na nosie burgrabiemu i jego klakierom. "Janosik" spełnia wszystkie wymogi kina akcji - film obfituje w pojedynki, gonitwy, intrygi, przeplatane wątkiem romansu Janosika i pięknej góralki. Wszystko w scenerii surowej tatrzańskiej przyrody ładnie podkreślonej zdjęciami Stefana Pindelskiego i muzyką Jerzego Matuszkiewicza.

Ale nie tylko zgrabnie skrojona fabuła przesądziła o sukcesie "Janosika". Przystojny harnaś grany przez zbudowanego jak grecki bóg Marka Perepeczkę rabował wyłącznie bogatych i rozdawał biednym, chronił chłopów przed kontrybucjami i nieludzkim zaciągiem do wojska. Można przypuszczać, że ten rys osobowości Janosika podobał się władzom, które liczyły, że serial będzie nośnikiem propagandowych treści - wszak zbójnicy bronili lud przed wyzyskiem panów.

Nie przewidziano jednak, że recepcja filmu będzie inna. Ubrany w powłóczyste, wzorzyste koszule i modny w latach 70. bezrękawnik z kożucha, nastrojony pacyfistycznie długowłosy Janosik bardziej przypominał hipisa kontestującego system i władzę państwową niż idealistę niosącego rewolucję na ciupadze. W osłabieniu propagandowych podtekstów największy udział miał jednak komediowy nawias, w który Tadeusz Kwiatkowski ubrał scenariusz.

Film skrzy się od błyskotliwych dialogów, puent i bon motów, mówionych góralską gwarą, w których celują zbójnicy Kwiczoł (Bogusz Bilewski) i Witold Pyrkosz (Pyzdra) - jeden z najzabawniejszych ekranowych tandemów, jakie kiedykolwiek pojawiły się w polskim kinie. Cytaty z ich kłótni i przekomarzań weszły do języka codziennego, zaś aktorom przysporzyły ogromnej popularności. Na tyle dużej, że w latach 90. Kwiczoł i Pyzdra reklamowali w telewizji margarynę.

Z dnia na dzień gwiazdą pierwszej wielkości stał się Marek Perepeczko, w którym kochało się pół żeńskiej Polski. Męska część populacji preferowała jego ekranową narzeczoną Marynę graną przez piękną Ewę Lemańską. W obsadzie serialu znalazła się plejada gwiazd polskiej sceny, którymi można by obdzielić kilka filmów.

Kapitalne kreacje aroganckich możnowładców stworzyli Mieczysław Czechowicz i Marian Kociniak, a w roli zbójców pojawili się m.in. Jerzy Cnota i Jerzy Trela. Nic dziwnego, że na bazarach handlarze zbijali krocie na fotosach z podobiznami bohaterów "Janosika". Wizja stworzona Passendorfera i Kwiatkowskiego była tak sugestywna, że po premierze filmu zaczęto mówić o kinie w stylu "ciupaga i kierpce". Jak zwał, tak zwał - ale "Janosika" do dziś świetnie się ogląda.