Błyskotliwy thriller laureatki Nike
- Oto najlepszy pisarz Europy Środkowej
- Literackie konfrontacje pod Wawelem
- Tokarczuk: Mamy obsesję hierarchiczności
- Nagroda Nike dla Tokarczuk
- Laureat tegorocznej Nike ogłoszony
- Mueller, Archer i de Blasi przyjadą do Krakowa
- Napisz książkę z noblistką
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W paru tekstach, które czytałem o tej książce, komentatorzy sarkają, że naiwnie idealizuje się tu Czechy jako kraj sielski i spokojny. Tymczasem jest to przecież chwyt stylistyczny, zaś jego punkt zaczepienia znajduje się w kluczowej dla powieści scenie, w której dyrektorka szkoły sugeruje niewierzącej Janinie Duszejko, że powinna zjawić się w kościele na uroczystości poświęcenia kaplicy św. Huberta, patrona myśliwych. „Nie jestem katoliczką” - mówi Duszejko. „Nie szkodzi. Wszyscy jesteśmy kulturowymi katolikami, czy nam się to podoba, czy nie. Dlatego proszę przyjść” – odpowiada dyrektorka. W Czechach nie ma „kulturowych katolików”, bo Czesi w ogóle nie za bardzo interesują się religią, poza jednym wyznaniem: kultem świętego spokoju.
Pewnie więc w książce Tokarczuk chodzi w równej mierze o gwałt na przyrodzie i codzienny zwierzęcy Holokaust, co o szczególny system przemocy symbolicznej, w którym, cytując księdza (dość obrzydliwą personę) z powieści, „myśliwi, moi drodzy bracia i siostry, są ambasadorami i wspólnikami Pana Boga w dziele stworzenia, opieki nad zwierzyną, współpracy”.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!